Przeciwnikiem Lecha Poznań w walce o awans do trzeciej rundy kwalifikacji będzie AGF Aarhus. Trzeba otwarcie powiedzieć, że mistrzowie Polski nie mieli uśmiechu fortuny w tym losowaniu. Kolejorz wpadł na chyba najbardziej wymagającą przeszkodę, z jaką mógł się zmierzyć na tym etapie zmagań o awans do piłkarskiego raju.
Warto dodać, że AGF Aarhus niedawno świętował wywalczenie mistrzostwa Danii, co przydarzyło im się po raz pierwszy od 40 lat. Podopieczni trenera Jakoba Poulsena, który dopiero rozpoczął swoją karierę szkoleniową na tym poziomie, sprawili ogromną niespodziankę. Zakończyli ligowe zmagania na samym szczycie tabeli z dorobkiem 67 punktów, notując 19 wygranych, 10 podziałów punktów oraz ledwie 3 przegrane, a także mogąc pochwalić się stosunkiem goli wynoszącym 62:32.
Ciekawostką jest fakt, że w ostatnim czasie barw duńskiej drużyny bronił Rasmus Carstensen. Co ciekawe, 26-letni defensor miał okazję w przeszłości reprezentować ekipę z Wielkopolski. Jego przygoda w Poznaniu nie trwała jednak długo, gdyż obejmowała wyłącznie pierwsze sześć miesięcy 2025 roku.
Dla wicemistrzów z Zabrza poprzeczka została zawieszona jeszcze wyżej. Ekipa, którą dowodzi Michal Gasparik, zmierzy się z potężnym Fenerbahce Stambuł. Turecki zespół w minionym sezonie uplasował się na drugiej lokacie w tamtejszej ekstraklasie, ustępując w ostatecznym rozrachunku jedynie Galatasaray. Ich bilans to 21 zwycięstw, 11 remisów, 2 porażki, 74 zebrane "oczka" i bilans bramkowy 77:37. Kibice Żółto-Niebieskich zdołali jednak osłodzić sobie te zmagania, ciesząc się ze zdobycia Pucharu Turcji.