- Reprezentantka Polski musiała uznać wyższość Eliny Switoliny w walce o finał rzymskiego turnieju rangi WTA 1000.
- Tenisistka z Ukrainy triumfowała w trzech partiach wynikiem 6:4, 2:6, 6:2, chociaż w ogólnym rozrachunku wywalczyła mniej punktów niż Polka.
- Raszynianka zapisała na swoim koncie kolejną porażkę w konfrontacji z zawodniczką plasującą się w pierwszej "10" rankingu WTA.
Iga Świątek poza finałem w Rzymie. Elina Switolina triumfuje mimo mniejszej liczby punktów
W rywalizacji na korcie często przeważają pojedyncze potknięcia i ułamki sekund. Liderka polskiego tenisa doświadczyła tej reguły podczas zaciętej walki o finał w Rzymie. Początkowa odsłona obfitowała w zwroty akcji. Iga Świątek odrobiła stratę przełamania od stanu 1:3 i wypracowała sobie okazję na wynik 4:3, której finalnie nie wykorzystała. Chwilę później rywalka odebrała jej serwis, a świetna gra na returnie pozwoliła Ukraince przypieczętować zwycięstwo w pierwszym secie. Druga partia przyniosła całkowitą zmianę obrazu gry, ponieważ tenisistka z Raszyna błyskawicznie narzuciła własne warunki i pewnie wygrała 6:2. Kibice mogli spodziewać się udanego finiszu, jednak w decydującym fragmencie spotkania inicjatywę ponownie przejęła przeciwniczka, która triumfowała z identycznym wynikiem i wyrzuciła Polkę z turnieju.
Iga Świątek zachwyca formą w Rzymie. Poza placem gry pokazuje zupełnie inną twarz
Ostatnie udane występy przeciwko Naomi Osace oraz Jessice Peguli nie uchroniły Polki przed kolejnym rozczarowaniem. Statystyki pokazują wyraźny problem w starciach z najwyżej notowanymi rywalkami. Biorąc pod uwagę 11 ostatnich pojedynków z tenisistkami z czołowej dziesiątki, wygrała zaledwie dwukrotnie. Te nieliczne wygrane przypadły na mecz z Madison Keys w ramach WTA Finals oraz rzymski ćwierćfinał przeciwko Peguli. W pozostałych spotkaniach tego okresu Polka przegrała dwukrotnie z obecnie dziesiątą w zestawieniu Eliną Switoliną, a także z Amandą Anisimovą, od której rozpoczął się jesienny kryzys na US Open. Do listy pogromczyń dołączyły również Jelena Rybakina (dwa razy), Jasmine Paolini, Coco Gauff oraz Mirra Andriejewa.
Przegrana z ukraińską zawodniczką wywołuje szczególny niedosyt ze względu na liczne zmarnowane okazje. Potwierdzają to oficjalne dane zebrane po zakończeniu spotkania. W całym meczu polska tenisistka zdobyła łącznie 88 punktów, podczas gdy triumfatorka zgromadziła ich 86, co wynikało ze słabej skuteczności Polki przy break pointach. Raszynianka wykorzystała jedynie pięć z szesnastu szans na przełamanie podania. Jej oponentka zaprezentowała w tym aspekcie znacznie wyższą efektywność, zamieniając na gemy sześć z dziewięciu wykreowanych okazji. Różnica ta była najbardziej widoczna w trzecim secie, gdzie polska zawodniczka nie zdołała sfinalizować żadnego z pięciu break pointów, podczas gdy Ukrainka skutecznie wykorzystała dwie z trzech wypracowanych szans.
Zwycięstwo zapewniło 31-letniej zawodniczce udział w ostatecznym starciu przeciwko Coco Gauff i zagwarantowało awans na ósmą pozycję w światowym rankingu tuż przed wielkoszlemowym French Open. Amerykańska tenisistka wywalczyła przepustkę do finału po wygranej nad Soraną Cirsteą, która była największym objawieniem tegorocznej edycji rzymskich zawodów.