Wolontariusz Igrzysk 2026: Mario Gargiulo bohaterem w Weronie. Co jeszcze przeżył 89-latek?

Mario Gargiulo, najstarszy wolontariusz Igrzysk 2026, ponownie znalazł się w centrum uwagi. Ten 89-latek, który swoją przygodę z olimpiadami rozpoczął w 1956 roku w Cortinie d'Ampezzo, ma odegrać wyjątkową rolę podczas ceremonii zamknięcia w Weronie. Jego obecność na zbliżających się zimowych igrzyskach i niezwykła historia życia wzbudzają powszechne zainteresowanie. Co sprawiło, że po tylu latach wciąż angażuje się w sportowe wydarzenia?

Wolontariusz Igrzysk 2026.jpg

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Dolne partie nóg i stopy dwóch osób, ubranych w ciemne spodnie i czarne buty, są widoczne na pierwszym planie, stojące na chodniku pokrytym cienką warstwą śniegu. Buty są skórzane, sznurowane, z grubymi podeszwami, a na ich czubkach widać przetarcia w kolorze beżowo-brązowym. W tle rozciąga się niewyraźny pejzaż zimowy, gdzie po prawej stronie widać metalowe barierki, a po lewej rozmazane elementy konstrukcji i postaci ludzkie.

Wyjątkowa rola Mario Gargiulo w Weronie

Ceremonia zamknięcia Igrzysk 2026 odbędzie się w antycznym amfiteatrze w Weronie, miejscu wpisanym na listę UNESCO. Mario Gargiulo weźmie w niej udział jako najstarszy wolontariusz spośród 18 tysięcy osób zaangażowanych w organizację. Jego obecność podkreśla długą i bogatą historię jego zaangażowania w ruch olimpijski. Niezwykłe zaangażowanie w wspieranie największych wydarzeń sportowych jest inspiracją dla młodszych pokoleń.

"Bycie częścią tego wydarzenia to coś niesamowitego. Jutro się obudzę i będę się zastanawiał, co mi się przydarzyło. To przekracza wyobraźnię" - mówił przed uroczystością w Weronie Gargiulo.

Gargiulo wspominał swoje pierwsze spotkanie wolontariuszy przed igrzyskami, które również miało miejsce w Weronie. Zauważył wówczas, że większość uczestników to młodzi ludzie w wieku 20-25 lat. Ich zdziwione spojrzenia były dla niego wyraźne, co skwitował humorystycznie, odnosząc się do swojego wieku i bycia wdowcem, mającym siedmioro wnucząt. Ta sytuacja dobrze oddaje kontrast pokoleniowy.

Igrzyska 1956 w Cortinie d'Ampezzo. Jak wyglądały?

W 1956 roku, jako dwudziestolatek, Mario Gargiulo po raz pierwszy pojechał na zimowe igrzyska do Cortiny d'Ampezzo. Wówczas było to niewielkie, nieogrzewane lokum w małej wiosce, a dziś jest to ekskluzywny kurort w Dolomitach. Mimo skromnych warunków, mógł na żywo obserwować zawody łyżwiarstwa figurowego i szybkiego, które odbywały się pod gołym niebem, a nie w halach, co było dla niego wyjątkowym przeżyciem.

Zauroczywszy się Cortiną, Mario Gargiulo zdecydował się spędzić tam miesiąc miodowy ze swoją amerykańską żoną. Po tym osobistym epizodzie wstąpił do amerykańskiej armii, gdzie służył przez 27 lat. Dzięki swoim zdolnościom lingwistycznym, brał udział w misjach w Korei, Wietnamie, Niemczech i Rosji, przechodząc na emeryturę w stopniu podpułkownika w 1994 roku. Jego bogate doświadczenia życiowe czynią go wyjątkową postacią, a jego udział w ceremonii zamknięcia igrzysk ma obejrzeć co najmniej miliard osób.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.