Włoszki zatrzymały Polki w półfinale. Przed Biało-Czerwonymi walka o brąz

Reprezentacja Polski siatkarek przegrała w Stambule z Włoszkami 1:3 w meczu półfinałowym mistrzostw Europy. W niedzielę Biało-Czerwone powalczą z Serbią o brązowy medal. Środkowa Magdalena Jurczyk przyznała po spotkaniu, że o wyniku zdecydowała siła ataku Włoszek.

Włoszki zatrzymały Polki.jpg
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Dwie siatkarki walczą o piłkę przy siatce. Jedna skacze do bloku, a druga przebija piłkę na drugą stronę.

Trudna przeprawa z mistrzyniami

Polskie siatkarki uległy Włoszkom w walce o finał mistrzostw Europy. Zawodniczki Stefana Lavariniego zdołały nawiązać równorzędną walkę tylko w trzeciej partii, którą wygrały do 21. W pozostałych setach inicjatywę całkowicie przejęły reprezentantki Włoch, będące aktualnymi mistrzyniami olimpijskimi.

Kluczowym elementem okazała się skuteczność w ofensywie. Przewaga fizyczna rywalek znacznie utrudniła Polkom punktowanie. Kapitan drużyny, Magdalena Stysiak, miała wyraźne problemy i na 24 próby ataku udanie sfinalizowała zaledwie sześć z nich.

"Ten trzeci set na pewno bardzo dobrze wyglądał, ale to był tylko jeden, a tu trzeba wygrać trzy. Ta siła ataku po drugiej stronie była jednak zdecydowanie większa niż u nas" - oceniła na antenie Polsat Sport Magdalena Jurczyk.

"Nie ukrywam, że męczyłyśmy się w ataku. Gdy w jednej linii stały Paola Egonu, Sarah Fahr i Ekaterina Antropova, to ciężko było nam zdobyć punkt. Te nasze rozwiązania w ataku nie były dobre. Natomiast to jeszcze nie koniec świata, chciałyśmy dziś wygrać, ale przed nami jeszcze jeden ważny mecz" - dodała Jurczyk.

"To prawda, miałyśmy duży kłopot ze skończeniem naszych ataków, dużo znów dały nasze zmienniczki. Na pewno nie brakowało nam waleczności, nie poddałyśmy się po przegraniu dwóch pierwszych setów. Musimy też pamiętać, z kim dziś przyszło nam się zmierzyć, to bardzo doświadczone zawodniczki" - podsumowała Stysiak.

"Nie ma się czym martwić, tylko głowa do góry. Nadal możemy spełnić swoje marzenia" - podkreśliła kapitan reprezentacji.

Kiedy mecz o trzecie miejsce?

Biało-Czerwone mają niewiele czasu na odnowę przed decydującym starciem. Spotkanie o brązowy medal z reprezentacją Serbii zaplanowano na niedzielę o godzinie 15:00. Zawodniczki podkreślają, że kluczowa będzie szybka regeneracja organizmu i odpowiednie nastawienie psychiczne.

Rezerwowa Paulina Damaske, która zdobyła przeciwko Włoszkom siedem punktów, wskazała na wysokie wymagania fizyczne na tym etapie rywalizacji. Wielki finał imprezy, w którym zmierzą się reprezentacje Turcji i Włoch, rozpocznie się w niedzielę o 18:00. Zwycięzca zapewni sobie przepustkę na igrzyska olimpijskie w Los Angeles.

"Ja zrobiłam wszystko, co było w mojej mocy. Widać było jednak, że rywalki mają większe doświadczenie, ale przede wszystkim lepsze warunki fizyczne. Dobrze zagrały od początku do końca. My powalczyłyśmy, wygrałyśmy seta, starałyśmy się jak najwięcej „wyciągnąć” z tego meczu" - przyznała Damaske.

"Fizycznie jesteśmy już w takim ciągu, że potrzebujemy tylko regeneracji, odpoczynku i dobrego snu. Mało jest czasu na cokolwiek. Musimy jak najszybciej zapomnieć o naszej pierwszej porażce w turnieju i wyczyścić głowy przed Serbią" - zakończyła Damaske.

Rolki