Włosi wyliczyli, ile kosztuje każda minuta Arkadiusza Milika w Juventusie. Kwoty zwalają z nóg

2026-04-20 15:06

Los nie szczędzi ciosów Arkadiuszowi Milikowi. Polski napastnik ledwie zameldował się na murawie po wielomiesięcznej pauzie, a już dopadły go kolejne kłopoty zdrowotne. Dziennikarze „La Gazzetta dello Sport” wzięli pod lupę finanse Juventusu i wykazali, jak fatalną inwestycją okazał się ten transfer.

Arkadiusz Milik

i

Autor: Maurizio Borsari/ East News

Arkadiusz Milik z kolejną kontuzją

Koszmar Arkadiusza Milika rozpoczął się w czerwcu 2024 roku, gdy nabawił się urazu podczas meczu towarzyskiego z reprezentacją Ukrainy. Od razu stało się jasne, że polski snajper straci szansę na udział w mistrzostwach Europy, jednak jego kłopoty zdrowotne trwają do dzisiaj. Po serii poważnych problemów fizycznych napastnik zdążył wrócić do rywalizacji, w marcu zanotował krótkie epizody w spotkaniach przeciwko Sassuolo oraz Genoi. Radość z powrotu na boisko nie trwała niestety długo.

ZOBACZ TEŻ: Nicola Zalewski wygwizdany na Stadio Olimpico. Kibice Romy nie zapomnieli o dawnych urazach

Koniec sezonu dla napastnika Juventusu. Klub rozważa rozwiązanie kontraktu

Gdy wydawało się, że najgorszy okres zawodnik ma wreszcie za sobą, ponownie dał o sobie znać pech. Tym razem reprezentant Polski doznał uszkodzenia mięśnia, co oznacza przerwę w treningach trwającą od czterech do pięciu tygodni. W praktyce przekłada się to na przedwczesne zakończenie sezonu 2025/2026 w wykonaniu tego gracza. W trwających rozgrywkach, choć pisaliśmy o dwóch epizodach, zapisał się w pamięci kibiców zaledwie jednym uderzeniem głową w starciu z Sassuolo oraz ambitną próbą przelobowania bramkarza z połowy boiska podczas meczu z Genoą. Chociaż umowa snajpera z Juventusem jest ważna jeszcze przez dwanaście miesięcy, we Włoszech nasilają się spekulacje o możliwym wcześniejszym zakończeniu współpracy.

Kosmiczne zarobki Arkadiusza Milika. Włosi wyliczyli koszt każdej minuty

Dziennikarze na Półwyspie Apenińskim wzięli pod lupę finansowy aspekt obecności Polaka w zespole ze stolicy Piemontu. Włodarze Juventusu musieli przelać na konto Olympique Marsylia 8 milionów euro za sam transfer, podczas gdy zawodnik zainkasował łącznie 16,1 miliona euro brutto w ciągu niemal czterech lat. Zestawiając te kwoty z faktem, że napastnik spędził na murawie w koszulce „Starej Damy” dokładnie 3214 minut, wychodzi na to, że każda minuta jego obecności na boisku kosztowała klub blisko 7500 euro. Jeszcze bardziej druzgocąco prezentują się statystyki dotyczące skuteczności, ponieważ za każdą zdobytą bramkę turyński gigant musiał zapłacić około 1,5 miliona euro.

Marek Citko dla „Super Expressu”. Lewandowski, gol na Wembley i Citkomania