Spis treści
Emocjonujący powrót Wisły Kraków
W niedzielnym meczu inauguracyjnym Ekstraklasy Wisła Kraków pokonała GKS Katowice 2:1. Spotkanie dostarczyło kibicom wielu emocji, co podkreślili po meczu obaj szkoleniowcy. Trener Wisły, Mariusz Jop, był zadowolony z postawy swojego zespołu, szczególnie w drugiej połowie meczu.
Szkoleniowiec GKS-u Katowice, Rafał Górak, również odniósł się do przebiegu rywalizacji. Docenił on wspaniałą atmosferę na stadionie, stworzoną zarówno przez sympatyków gospodarzy, jak i kibiców gości. Górak zaznaczył jednak, że jego drużyna powinna była osiągnąć lepszy rezultat.
"To, co działo się na trybunach było imponujące, także przy współudziale naszych kibiców, którzy świetnie się w to wpisali. Tak to powinno wyglądać" - stwierdził.
Jak trener GKS Katowice ocenił mecz?
Rafał Górak analizował przyczyny porażki, wskazując na błędy w obronie. Zwrócił uwagę na rzut karny dla Wisły Kraków oraz drugą bramkę, którą gospodarze zdobyli mimo przewagi liczebnej obrońców GKS-u w polu karnym. Trener przyznał, że pierwsza połowa wyglądała obiecująco dla jego zespołu.
Szkoleniowiec drużyny z Katowic podkreślił, że porażka jest dla niego motywacją do dalszej pracy. Dodał, że zespół musi szybko wyciągnąć wnioski, ponieważ już w czwartek czeka ich ważne spotkanie z Żyliną w eliminacjach Ligi Konferencji.
"W pierwszej połowie graliśmy, tak jakbym chciał. Były sytuacje bramkowe, wydawało się, że mogło będzie tak po przerwie. W drugiej połowie przytrafiło się nam jednak to samo, co w poprzednim meczu w Żylinie, gdy straciliśmy bramkę. Ten rzut karny był bez dyskusji. Drugi gol padł, gdy w naszym polu karnym był jeden zawodnik Wisły i naszych trzech obrońców. Takich akcji trzeba wybronić dziesięć na dziesięć" - analizował Górak.
"Na pewno jest dużo we mnie takiej piłkarskiej złości i chęci do tego, aby od jutra brać się mocno do pracy i wziąć na siebie wewnątrz szatni odpowiedzialność za każdą naszą pomyłkę, za każde nasze niedopatrzenie, bo mówimy o straconych bramkach, ale również te sytuacje, które mieliśmy pod bramką Wisły mogliśmy zamienić na gole. I mogło być zgoła odmiennie. Nie mamy dużo czasu, bo już w czwartek trzeba załatwić awans w Lidze Konferencji z Żyliną" - zadeklarował.
Mariusz Jop podsumowuje grę Wisły
Trener Mariusz Jop pogratulował swoim zawodnikom zdobycia kompletu punktów. Przyznał, że początek meczu był trudny, a GKS Katowice stworzył sobie kilka groźnych sytuacji po stratach piłki przez krakowian. Bohaterem pierwszych minut był bramkarz Wisły, Marcel Łubik.
Jop zauważył, że po przerwie gra jego drużyny uległa znacznej poprawie. Żałował jednak nieuznanej trzeciej bramki, która ułatwiłaby kontrolowanie końcówki spotkania. Mimo nerwowych ostatnich minut trener wyraził zadowolenie z dostarczenia kibicom wielu pozytywnych emocji w pierwszym meczu sezonu.
"Początek meczu należał do rywala. Przez dziesięć, piętnaście minut napędzaliśmy GKS stratami. Z tego brały się okazje bramkowe, w których świetnie zachował się Marcel Łubik. Potem uporządkowaliśmy grę, a druga połowa była w naszym wykonaniu bardzo dobra. Wyszliśmy wysoko na rywala. Szkoda, że ta trzecia bramka nie została uznana, bo byłoby nam łatwiej kontrolować to spotkania. Potem za szybko się cofnęliśmy do niskiej obrony. Za mało było utrzymania się przy piłce, było trochę nerwowo. Pierwszy mecz, to zawsze jest jakaś niewiadoma. Daliśmy sobie i kibicom i sobie dużo emocji i radości" - podsumował szkoleniowiec Wisły.