Spis treści
Porażka Igi Świątek w trzeciej rundzie
Iga Świątek przegrała sobotnie spotkanie z pochodzącą z Filipin Alexandrą Ealą wynikiem 6:7 (7-9), 2:6. W wyniku tej porażki polska zawodniczka nie obroni tytułu mistrzowskiego i straci znaczną liczbę punktów. W poniedziałkowym rankingu Świątek spadnie na szóste miejsce.
Zmiany w formie Polki rozpoczęły się po igrzyskach olimpijskich w Paryżu. Brak złotego medalu i rozczarowanie brązowym krążkiem wpłynęły na jej dyspozycję psychofizyczną. Obecnie drobne niepowodzenia na korcie negatywnie wpływają na jej decyzje taktyczne, co było wyraźnie widoczne podczas przegranego tie-breaka.
"One się skończyły dawno temu. Właściwie na igrzyskach olimpijskich w Paryżu, gdzie Iga pojechała po złoto i go nie zdobyła. Ona wtedy nie cieszyła się z brązu, choć przecież to ogromne osiągnięcie. Ale przy jej ambicji, jej to nie cieszyło i właśnie wtedy coś pękło. Ona sportowo nie wygląda źle, ale coś w niej jest takiego, że drobne niepowodzenia sprawiają, że jej gra się rozsypuje. Tak, jak dzisiejszy, przegrany tie-break w pierwszym secie. Ona potem zaczyna dokonywać złych wyborów zagrań. Często wkłada w nie zbyt dużą siłę. Za bardzo chce i to jej nie wychodzi" - ocenia postawę Raszynianki Bobala.
Kiedy nastąpi powrót na szczyt
Mimo trudności 25-letnia zawodniczka przygotowuje się do kolejnych wyzwań pod okiem nowego szkoleniowca. Głównym celem tenisistki ma być przyszłoroczny turniej Australian Open oraz zdobycie Klasycznego Szlema. Polka wyciąga wnioski z porażek, a pojedyncze przegrane spotkania nie stanowią dla niej długotrwałego obciążenia.
Rywalki z biegiem czasu dostosowały swoją taktykę do stylu gry Polki. W spotkaniu z Ealą to Filipinka była faworytką ze względu na lepsze wyniki osiągane na trawie. Z tego powodu wynik sobotniego meczu nie jest traktowany jako duża niespodzianka w profesjonalnym środowisku tenisowym.
"Owszem, nie będzie to dominacja, taka jak przed laty. Przede wszystkim, że rywalki nauczyły się grać z Igą. Ale z obozu Świątek i z jej wypowiedzi dochodzą do mnie sygnały, które dobrze odbieram. Jej już te pojedyncze porażki tak nie tłamszą. Przegrane są wpisane w tenis i ona zdaje sobie z tego sprawę. Na Wimbledon – mimo że broniła tytułu - nie jechała jako faworytka. Patrząc na ostatnie wyniki, zwłaszcza na trawie, to Filipinka była faworytką tego meczu. Więc porażka Świątek w tym spotkaniu nie jest niespodzianką. Sądzę, że z nowym trenerem Iga przygotowuje się spokojnie do nowego otwarcia, a celem podstawowym może być atak na wygranie przyszłorocznego Australian Open i dopięcie Szlema" - uważa dyrektor najstarszego i największego męskiego turnieju zawodowego w Polsce.
Decydujące starcie w czwartej rundzie
W niedzielę Hubert Hurkacz rozegra spotkanie z niemieckim tenisistą Janem-Lennardem Struffem. Obaj zawodnicy rywalizowali wcześniej w 2015 roku podczas challengera w Szczecinie. Struff pokonał wówczas takich graczy jak Grzegorz Panfil, Pablo Carreno-Busta, Nicolas Almagro i Artem Smirnow, a niemiecki zawodnik odniósł zwycięstwo w całym turnieju.
Hurkacz przed rozpoczęciem zmagań w Londynie zajmował 96. pozycję w rankingu ATP. Pokonanie Struffa zapewni mu awans w okolice 40. miejsca, co ułatwi planowanie startów w prestiżowych zawodach. Wygrana otworzy mu również drogę do ćwierćfinału z Włochem Jannikiem Sinnerem.
"Hubert w 2021 roku poznał smak wimbledońskiego półfinału. Na tych kortach może zrobić wszystko. A Sinner, mimo iż jest światową jedynką, gra trochę gorzej niż w najlepszym swoim czasie. Fajnie byłoby obejrzeć ten mecz" - powiedział Bobala.