Zacięty bój sióstr Williams
Siostry Williams otrzymały do turnieju w Cincinnati tak zwaną „dziką kartę”. Spotkanie pierwszej rundy debla przeciwko Marcie Kostiuk z Ukrainy i Peyton Stearns z USA zakończyło się wynikiem 2:6, 6:1, 8-10. Mecz rozstrzygnął się w super tie-breaku, w którym utytułowane Amerykanki odrobiły początkową stratę 0-6.
Niestety dla doświadczonego duetu, końcówka należała do rywalek. Zmagania zakończył podwójny błąd serwisowy, który popełniła Venus Williams, przypieczętowując porażkę swojego zespołu na samym początku rywalizacji w turnieju rangi WTA 1000.
"Myślę, że to była świetna zabawa, że to było wyjątkowe, że to było dobre. W połowie meczu trochę się rozkręciłyśmy. Zaczęłyśmy to czuć i to była naprawdę świetna zabawa. To było naprawdę fajne, że mogłyśmy znowu grać razem" – powiedziała 44-letnia Serena podczas pomeczowej konferencji prasowej.
Powrót na deblowy kort?
Dla utytułowanych sióstr był to pierwszy wspólny występ w grze podwójnej od 2022 roku. Wtedy, podczas US Open, również odpadły w pierwszej rundzie, przegrywając z reprezentantkami Czech – Lucie Hradecką i Lindą Noskovą. Warto wspomnieć, że Amerykanki mają na swoim koncie 14 wielkoszlemowych triumfów w deblu, w tym sześć wygranych na londyńskim Wimbledonie, oraz trzy złote medale igrzysk olimpijskich.
Ich tegoroczny powrót do wspólnej gry był przekładany. Zawodniczki planowały wystąpić razem już podczas Wimbledonu 2026, ale kontuzja kolana Sereny, odniesiona w meczu singlowym, pokrzyżowała te plany. W Cincinnati starsza z sióstr, 46-letnia Venus, wzięła udział także w rywalizacji singlowej, gdzie uległa Kolumbijce Emilianie Arango 2:6, 2:6. Jedyną reprezentantką Polski pozostającą w turnieju singlistek jest Iga Świątek, która zagra o ćwierćfinał z Diane Parry.
"Myślę, że długo czekałyśmy na powrót na kort deblowy, nawet w tym roku. W końcu się udało nam się zgrać" – przyznała 46-letnia Venus.