Amerykanka dominuje na twardych kortach
Iva Jovic, która aktualnie zajmuje szesnaste miejsce w światowym rankingu, potwierdziła swoją świetną dyspozycję w meksykańskich zawodach. Osiemnastoletnia zawodniczka pokonała w meczu finałowym Peyton Stearns, notowaną na sześćdziesiątej pozycji na świecie. Spotkanie zakończyło się w dwóch setach wynikiem 6:4, 6:2 dla wyżej sklasyfikowanej reprezentantki Stanów Zjednoczonych. Finałowa rywalizacja przebiegała pod całkowitą kontrolą triumfatorki.
Zwycięstwo w zawodach rangi 500 oznacza dla niej bardzo udaną obronę tytułu wywalczonego na tych samych obiektach rok wcześniej. Dla młodej tenisistki był to dopiero trzeci w karierze występ w finale cyklu WTA Tour. W styczniu rywalizowała również w decydującym starciu o puchar podczas prestiżowego turnieju w Hobart. Sukces na meksykańskiej ziemi ostatecznie potwierdza jej rosnącą pozycję w kobiecym tenisie.
"- To niesamowite. Wspaniale jest znów zdobyć to cudowne trofeum – powiedziała Jovic."
"- Udowodniłam sobie, że potrafię poradzić sobie z presją i odmiennymi oczekiwaniami, biorąc pod uwagę, że po raz pierwszy broniłam tytułu - dodała."
Jak w zawodach zagrała Magdalena Fręch?
Polska tenisistka zakończyła zmagania w tegorocznej edycji imprezy na etapie ćwierćfinału. Magdalena Fręch musiała uznać wyższość świetnie dysponowanej Ivy Jovic, przegrywając z nią zdecydowanie 2:6, 1:6. Była to kolejna bolesna porażka naszej reprezentantki z tą rywalką w ostatnim czasie. Obie zawodniczki spotkały się niedawno w pierwszej rundzie wielkoszlemowego US Open, gdzie górą także była wyżej notowana Amerykanka.
Występ w Meksyku ma szczególne znaczenie w dotychczasowej sportowej karierze reprezentantki Polski. To właśnie na tych kortach Magdalena Fręch odniosła największy sukces wygrywając cały turniej w 2024 roku. Z kolei w poprzednim sezonie również zameldowała się w ćwierćfinale tych bardzo wymagających zmagań. Tegoroczny start stanowił dla niej sentymentalny powrót na obiekty, z którymi wiąże znakomite wspomnienia.