Powrót po US Open
W środę Novak Djoković rozegra mecz pierwszej rundy z Portugalczykiem Nuno Borgesem. Będzie to jego pierwsze spotkanie od niespodziewanej porażki w pierwszej rundzie wielkoszlemowego US Open w sierpniu 2026 roku. Serb zmagający się ostatnio z problemami zdrowotnymi powraca do rywalizacji po miesiącu przerwy.
Były lider rankingu światowego zapewnia, że czuje się już dobrze. Zwraca uwagę, że treningi to nie to samo co oficjalne spotkania, ale jest zadowolony z obecnej dyspozycji przed turniejem ATP 500 w Pekinie.
"Na razie czuję się dobrze. Zobaczymy. Oczywiście gra w oficjalnym meczu to zupełnie co innego niż sety czy sesje treningowe, ale jak na razie wszystko idzie dobrze" - powiedział 24-krotny zwycięzca wielkoszlemowy podczas konferencji prasowej przed turniejem w Chinach.
Niesamowity bilans Serba w Chinach
Ostatni raz Djoković wystąpił w Pekinie w 2015 roku. Turniej ten wygrywał w latach 2009, 2010 oraz 2012-2015. Jego imponujący bilans w tej imprezie to 29 wygranych przy braku porażek. Dobra passa na chińskich kortach jest dla niego źródłem dużej pewności siebie.
Obecnie 39-letni tenisista bardzo ostrożnie dobiera starty, skupiając się na miejscach, gdzie czuje sympatię kibiców. W tegorocznym turnieju ATP 500 w Pekinie zagra również Hubert Hurkacz, który w pierwszej rundzie zmierzy się z Amerykaninem Learnerem Tienem.
"Z niecierpliwością czekałem na przyjazd do Chin, tak jak zawsze. Mój bilans na chińskiej ziemi mówi sam za siebie. Świadomość tego dodaje mi pewności siebie, której naprawdę potrzebuję. Ogólnie rzecz biorąc, wszystko układa się pomyślnie – zarówno jeśli chodzi o mój organizm, jak i samopoczucie czy grę" - dodał Serb, rozstawiony z numerem szóstym.
"Na tym etapie kariery liczą się dla mnie przede wszystkim turnieje, w których lubię grać, w których odnosiłem sukcesy w przeszłości i gdzie czuję, że kibice przyjmują mnie pozytywnie. Moja historia występów w Chinach jest niesamowita. Nie grałem tu od 11 lat. W poprzednich latach próbowałem tak ułożyć kalendarz, by tu zagrać, ale ostatecznie kończyło się na samym turnieju w Szanghaju. W tym roku Pekin znalazł się na liście priorytetów" - przyznał Djoković.