Polscy piłkarze spotkają się na obozie przygotowawczym w poniedziałek (23 marca), aby rozpocząć operację mającą na celu pokonanie Albanii w półfinale barażowym. Trener Jan Urban wytypował grupę dwudziestu pięciu graczy, gdzie znalazło się miejsce tylko dla jednej absolutnej nowej twarzy. Mowa o siedemnastoletnim talencie Oskarze Pietuszewskim, który na co dzień reprezentuje barwy portugalskiego FC Porto.
Eksperci liczyli na zaproszenia dla kolejnych wyróżniających się piłkarzy, takich jak Bartosz Nowak, Mateusz Lis czy Kacper Potulski. Opiekun kadry narodowej zaznaczył wyraźnie, że decydujące starcia eliminacyjne absolutnie wykluczają wprowadzanie masowych innowacji personalnych. Pojawienie się w zespole Oskara Pietuszewskiego stanowi jedyne odstępstwo od tej reguły i to posunięcie trenera spotkało się z pełną aprobatą Tomasza Hajty.
– Strzelił trzy gole w trzech ostatnich meczach. Jest pewny siebie, nieobliczalny, nieszablonowy. My go znamy, ale Albańczycy nie. Jest na fali i szkoda tego nie wykorzystać – ocenił.
Tomasz Hajto nie rozumie braku Kacpra Potulskiego
Utytułowany były gracz niemieckiego Schalke 04 wyraził jednak ogromne zaskoczenie ostateczną decyzją o pominięciu Kacpra Potulskiego. Osiemnastoletni środkowy obrońca przebojem wdarł się do wyjściowej jedenastki zespołu FSV Mainz, a mimo to otrzymał od związku jedynie wezwanie do kadry młodzieżowej. Jan Urban na decydujące mecze zdecydował się powołać na tę pozycję Jana Ziółkowskiego, chociaż ten zawodnik ma obecnie ogromne problemy z regularnymi występami we włoskiej Romie.
– Chłopak grał regularnie w Bundeslidze. Trener Urs Fischer chwali Potulskiego, że wygląda jak doświadczony zawodnik. Czegoś tu nie rozumiem. Ziółkowski siedzi na ławce w Romie, więc na jakim doświadczeniu bazujemy – tym z Legii? – zastanawiał się Hajto.