Żyła po lotach w Planicy
Pomimo równych skoków w obu seriach, to nie wystarczyło, by zagwarantować sobie miejsce w niedzielnym finale Pucharu Świata. Piotrowi Żyle pozostał jedynie start w sobotnich zawodach drużynowych. W piątek spisał się najlepiej z polskiej kadry, awansując do drugiej kolejki jako jedyny Biało-Czerwony. W pierwszej próbie uzyskał 209 metrów, a w finale dołożył do tego wyniku półtora metra.
„Nie, nie tutaj. Fajnie by wyglądało, jakby to poleciało jeszcze dalej, a ta końcówka… Trudno powiedzieć. Kamień w wodę” – mówił Żyła. – „Ale co zrobić? Jutro jeszcze polatamy i zobaczymy. Szczerze mówiąc, jestem już głową bardziej w przyszłym sezonie. Ten był jaki był. Lepszy niż poprzedni, bo tam miałem kontuzję, ale wiem, że stać mnie było na znacznie lepsze skakanie. Było parę dobrych startów, ale to i tak nie to, czego chciałem” – mówił po piątkowych lotach.
Żyła podsumowuje sezon: Dlaczego tak nie zagrało? Mam swoje przemyślenia
W piątkowym konkursie Piotr Żyła uplasował się na 29. pozycji, wyprzedzając tylko Amerykanina Tate'a Frantza, który jako jedyny w finałowej serii nie przekroczył granicy 200 metrów. Taki wynik sprawił, że Polakowi zabrakło punktów do czołowej "trzydziestki" klasyfikacji generalnej, uprawniającej do startu w niedzielnym finale. Pytany o współpracę z trenerem Maciejem Maciusiakiem, "Wiewiór" podzielił się swoimi odczuciami.
„Jestem bardzo zadowolony z pracy z Maćkiem. Fizycznie wszystko było super, przygotowanie, plany – naprawdę wszystko na wysokim poziomie. Z tego jestem zadowolony. Dlaczego tak nie zagrało? Mam swoje przemyślenia. Wydaje mi się, że momentami siadała mi głowa. Kiedy idzie ciężko, to ta głowa czasem nie wytrzymuje. Miałem kilka przebłysków, ale w skali całego sezonu to naprawdę niewiele. Byłem nastawiony, że będę regularnie w piętnastce, może walczyć o dziesiątkę, a czasem nawet o podium. No nic, w przyszłym roku będziemy próbować dalej” – podsumował.
Jak już wspomniano, Piotr Żyła wystąpi jeszcze w rywalizacji drużynowej. Sobotni konkurs rozpocznie się o godzinie 9:30, a transmisję z zawodów będzie można śledzić na kanałach TVN, Eurosport 1 oraz na platformie Max.