Spis treści
Igrzyska Olimpijskie w Warszawie?
Jakub Rutnicki poruszył temat PGE Narodowego w trakcie inauguracji halowych mistrzostw świata w lekkoatletyce, które odbywają się w Toruniu. Zaznaczył, że przeprowadzanie tego typu wydarzeń to silny argument za realizacją polskich planów związanych z igrzyskami olimpijskimi. Jeśli kandydatura zakończy się sukcesem, to Warszawa mogłaby gościć najlepszych sportowców świata w 2040 lub 2044 roku. W tym scenariuszu Stadion Narodowy miałby pełnić funkcję centralnej areny.
Warto przypomnieć wydarzenia z listopada 2025 roku. To właśnie wtedy, podczas specjalnej konferencji zorganizowanej na płycie Narodowego, Jakub Rutnicki w towarzystwie prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego oficjalnie zadeklarowali chęć walki o letnie igrzyska olimpijskie dla Polski.
– Jesteśmy po pewnych analizach, bo Stadion Narodowy trzeba rozbudować. […] Z perspektywy kolejnych 10 czy 20 lat obecna pojemność to za mało – przyznał Rutnicki. Jak zaznaczył, możliwe jest zwiększenie liczby miejsc nawet do ponad 80 tysięcy. – Jeżeli podejmiemy decyzję o rozbudowie, zrobimy to tak, żeby zaspokoić potrzeby na kolejne dziesiątki lat. To technicznie jest możliwe – dodał.
Nowe inwestycje i trudna konkurencja
Szef resortu sportu nie chciał zdradzać szczegółów finansowych planowanej przebudowy. Zaznaczył jednak wyraźnie, że ewentualny sukces polskiej kandydatury olimpijskiej pociągnie za sobą konieczność gruntownej modernizacji nie tylko samej areny, ale też przyległych do niej terenów.
– Potrzebujemy przestrzeni na stadiony rozgrzewkowe i inne obiekty. […] W kolejnych miesiącach będziemy przygotowywać optymalny plan zagospodarowania tego terenu – wyjaśnił.
Rutnicki uczciwie ocenił polskie szanse, podkreślając, że w walce o igrzyska nie startujemy z pozycji lidera, mając za rywali finansowych gigantów, takich jak chociażby Katar. Szef resortu nie traci jednak wiary w sukces.
– Biorąc pod uwagę to, jak pracujemy i jak wygląda współpraca z samorządami, mamy duży potencjał – zaznaczył.
Finał Ligi Mistrzów w Polsce?
Rozbudowa trybun to również doskonała wiadomość dla sympatyków piłki nożnej. Jakub Rutnicki uspokaja kibiców futbolu, wyjaśniając, że obiekt zyska bieżnię lekkoatletyczną tylko tymczasowo. Montaż takiej infrastruktury ma dotyczyć wyłącznie konkretnych imprez, co wpisuje się we współczesne trendy zarządzania dużymi arenami sportowymi.
Ewentualne zwiększenie pojemności PGE Narodowego do pułapu 80 tysięcy miejsc otworzyłoby drzwi do organizacji najważniejszego meczu w klubowym futbolu – finału Ligi Mistrzów. Wytyczne UEFA mówią jasno: arena decydującego starcia musi pomieścić minimum 60 tysięcy kibiców. Mimo że polski stadion oddano do użytku w lutym 2012 roku, to właśnie brak odpowiedniej liczby krzesełek wykluczał go z gry o najważniejsze europejskie finały. Dotychczas Warszawa gościła finał Ligi Europy (w 2015 roku) oraz starcie o Superpuchar Europy (w 2024 roku).