Osiągnięcia Mai Chwalińskiej wywołują ogromne poruszenie w całym tenisowym środowisku. Nasza fenomenalna zawodniczka przystępowała do rywalizacji we francuskim szlemie jako 114. tenisistka świata, dlatego drogę do głównego turnieju musiała rozpocząć od trudnych spotkań w fazie kwalifikacyjnej.
- Przeszła tak długą drogę, to naprawdę jest jak baśń o Kopciuszku. I chciałam zauważyć, że typowałam, że dojdzie do finału! - zachwycała się w studiu TNT Sport słynna Venus Villiams.
Głośny sukces polskiej tenisistki stał się głównym tematem dyskusji w rosyjskiej prasie sportowej tuż przed decydującym starciem. Dziennik „Sport-Express” wspomina o ciężkich zmaganiach zawodniczki z depresją, zaznaczając przy tym, iż przez wiele lat funkcjonowała ona w cieniu swojej bliskiej koleżanki, Igi Świątek.
Serwis Sports.ru wyraźnie apeluje z kolei, aby absolutnie nie marginalizować sportowego potencjału Polki. Redaktorzy przypominają zgubną pewność siebie tamtejszej prasy, która przedwcześnie skreśliła ją przed półfinałowym zwycięstwem 7:6, 6:4 nad Dianą Sznajder.
"Można mówić tyle, ile chcesz o klasie i poziomie Chwalińskiej, o tym, że nie wygrała niczego poważnego, że nigdy pokonała nikogo z czołówki. Ale przez ostanie dwa (nawet trzy, biorąc pod uwagę kwalifikacje) tygodnie w Paryżu pokazywała wspaniały tenis. To musi być w pełni zrozumiałe - Chwalińska jest w stanie pokonać każdego. Włącznie z Mirrą. Bo w tenisie danego dnia nie chodzi o rankingi, potencjalną wielkość ani skalę osiągnięć – chodzi o konkretnych ludzi. Oczywiście, zarówno rankingi, jak i osiągnięcia odgrywają rolę, ponieważ odzwierciedlają zdolność do gry w tenisa na poziomie mistrzowskim danego dnia. Ale Mirra nie dominuje jeszcze na poziomie Sereny czy Djokovicia" - piszą rosyjscy dziennikarze.
Wspomniany rosyjski portal internetowy podkreśla również, że olbrzymi ciężar psychiczny spadnie teraz bezpośrednio na barki nastoletniej Mirry Andriejewej. To właśnie 19-letnia rywalka jest powszechnie wskazywana przez analityków sportowych i firmy bukmacherskie jako absolutna faworytka finału.
"Z jednej strony, Chwalińska jest też pod presją. Prawdopodobnie rozumie, że może już nigdy nie dostać takiej szansy – i że musi wygrać tu i teraz. Ale jednocześnie nikt nie oczekiwał od niej zwycięstwa i nikt tego nie oczekuje. Gra turniej jak z bajki. Nawet jeśli przegra, i tak będzie to wielki sukces. Z drugiej strony, Mirra była typowana na mistrzynię Wielkiego Szlema odkąd miała prawie 16 lat. I wszyscy spodziewają się, że wygra. A jeśli przegra, będzie to uznane za wielką klęskę" - zauważa rosyjski portal.