Remis z Radomiakiem rozczarował trenera. Widzew znowu bez zwycięstwa na własnym boisku

Piłkarze Widzewa po raz kolejny nie wykorzystali atutu własnego boiska, remisując w sobotę bezbramkowo z Radomiakiem Radom. Trener łodzian Aleksandar Vuković przyznał, że po siedmiu kolejkach ekstraklasy dorobek punktowy jego drużyny jest słaby.

Piłka do gry na linii bramkowej boiska. O bezbramkowym remisie Widzewa z Radomiakiem przeczytasz na Eska.
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Piłka nożna leżąca w narożniku boiska. W tle widać białą bramkę i trybunę stadionu o zmierzchu.

Słaby początek sezonu w Łodzi

Widzew zremisował z Radomiakiem w 7. kolejce ekstraklasy i wciąż czeka na pierwsze ligowe zwycięstwo na własnym stadionie w tym sezonie. W sobotnim spotkaniu to goście byli bliżej wygranej, tworząc więcej sytuacji do zdobycia gola.

Szkoleniowiec gospodarzy po meczu przyznał, że nie satysfakcjonuje go ani remis, ani siedem punktów zdobytych w pierwszych siedmiu ligowych spotkaniach.

"Graliśmy o zwycięstwo, choć ten wynik jest sprawiedliwy. Mieliśmy swoje szanse, ale nie można powiedzieć, że zdecydowanie zasłużyliśmy na trzy punkty. Naszym największym problemem dziś był kłopot z kreowaniem dogodnych sytuacji, sami sobie zabieraliśmy szanse. Zabrakło, aby decyzyjność była lepsza, a ostatnie podanie dokładniejsze, bardziej przemyślane" - powiedział Vuković na konferencji prasowej.

Brak świeżości i punktów

Trener przypomniał, że to był trzeci mecz jego zespołu w ciągu sześciu dni. Nie spodziewał się więc, że spotkanie z Radomiakiem będzie wielkim widowiskiem. To był czwarty remis łodzian w obecnych rozgrywkach, co daje im 13. pozycję w tabeli.

Z kolei trener Radomiaka pozytywnie ocenił wynik. Tomasz Kaczmarek uznał, że gra jego podopiecznych to efekt pracy z ostatnich trzech tygodni i oznaka postępu po trzech wcześniejszych porażkach z rzędu.

"Nie jestem zadowolony z naszego wyniku punktowego, który jest po prostu słaby. Mówiłem o top 3, bo uważam, że zespół ma na tyle dużo jakości, że stać go na taki wynik. Trzeba to jednak przełożyć na boisko, a po dzisiejszym meczu nie uważam, żebyśmy byli na to gotowi" - tłumaczył serbski szkoleniowiec.

"Pamiętam, gdzie wtedy byliśmy, po trzech porażkach z rzędu, w tym 0:5 w Warszawie z Legią. Z meczu na mecz widać progres, znów zagraliśmy na zero z tyłu. To wszystko jest w porządku, ale na pewno fajnie byłoby zrobić ten następny krok i taki mecz jak ten wygrać. Wiadomo jednak, że w piłce najtrudniej zwyciężyć na wyjeździe, zwłaszcza na takim terenie" - powiedział Tomasz Kaczmarek.

Kaczmarek chwali swoich piłkarzy

Szkoleniowiec Radomiaka podkreślił zaangażowanie swoich zawodników, którzy zrobili wiele, by wygrać w Łodzi. Pierwsza połowa zdecydowanie należała do gości, którzy stworzyli sobie kilka dogodnych okazji.

W następnej kolejce ekstraklasy Widzew zmierzy się na wyjeździe w klasyku z Legią Warszawa. Radomiak Radom zagra natomiast u siebie z Piastem Gliwice.

"Pierwsza połowa była po naszej stronie, mieliśmy kilka dobrych okazji. Nie miałem poczucia, że zostaliśmy zdominowani i rywal był blisko strzelenia gola" - podkreślił.

Rolki