Spis treści
- Towarzyski mecz Polska - Ukraina we Wrocławiu zainaugurowano pięknym i niespodziewanym upamiętnieniem zmarłego Jacka Magiery.
- Wbrew zapowiedziom o minucie ciszy, fani zgotowali trenerowi głośną owację, a na stadionie zaprezentowano ogromną podobiznę szkoleniowca.
- Sprawdź, jak te wyjątkowe inicjatywy złożyły się na niesamowitą atmosferę, która poruszyła wielu kibiców.
Minuta ciszy, która poruszyła całą Polskę
Zanim zabrzmiał pierwszy gwizdek arbitra w starciu pomiędzy biało-czerwonymi a drużyną Ukrainy, na wrocławskim obiekcie zrobiło się niezwykle refleksyjnie. Organizatorzy przewidzieli chwilę zadumy dla niespodziewanie zmarłego asystenta selekcjonera, Jacka Magiery. Sytuacja jednak szybko zmieniła swój bieg i zaskoczyła zebranych. W momencie, gdy stadion przygotowywał się do oddania hołdu w ciszy, na trybunach doszło do poruszającej reakcji tłumu.
Przeczytaj także: PSG triumfuje w finale Ligi Mistrzów. Dramatyczne karne pogrążyły Arsenal w Budapeszcie
Zamiast ciszy, przestrzeń wypełniły gromkie brawa. Zgromadzeni sympatycy podnieśli się ze swoich miejsc i przez dłuższą chwilę nagradzali oklaskami byłego trenera, wyrażając wdzięczność za jego wkład w rozwój rodzimego futbolu. Taka postawa kibiców stanowiła piękne i pełne emocji pożegnanie 49-latka, który odszedł po zasłabnięciu w trakcie zajęć treningowych. Warto dodać, że na stadionie zasiadła również rodzina szkoleniowca, dla której ten wyraz szacunku na pewno był bardzo ważny.
Symboliczne gesty na trybunach i ławce rezerwowych
Głośne brawa nie stanowiły jedynego elementu upamiętniającego zmarłego asystenta. Na jednej z części stadionu zaprezentowano niezwykłą oprawę stworzoną przez fanów. Rozwinięto ogromną flagę z wizerunkiem uśmiechniętego Jacka Magiery, co stanowiło wyjątkowo wymowny symbol tego, jak polskie środowisko piłkarskie będzie go wspominać.
Zobacz też: Historyczny finał Ligi Mistrzów. Rzuty karne zadecydowały o losach trofeum
Jeszcze jeden wzruszający akcent można było zaobserwować w strefie dla rezerwowych polskiej reprezentacji. Tuż przy selekcjonerze Janie Urbanie oraz pozostałych członkach sztabu szkoleniowego, celowo nie zajęto jednego z foteli. Ten gest udowadniał, że Jacek Magiera wciąż jest częścią ekipy, w której pracował w ostatnim czasie. To wszystko – oklaski, wielka sektorówka i nieobsadzone miejsce – ukształtowało niezwykle uroczysty klimat pierwszych minut wydarzenia. Mając w głowie to wyjątkowe pożegnanie, na murawie pojawiła się podstawowa jedenastka wytypowana przez Jana Urbana. W składzie znaleźli się m.in. Marcin Bułka, który powrócił do gry po urazie, a także kapitan zespołu, Robert Lewandowski.