- W wieku 68 lat zmarł wybitny reprezentant Brazylii w koszykówce, Oscar Daniel Bezerra Schmidt, powszechnie nazywany „Mão Santa”.
- Ten niezrównany zdobywca punktów na turniejach olimpijskich przez półtorej dekady zmagał się z ciężkim rakiem mózgu.
- Odrzucenie propozycji gry w amerykańskiej lidze na rzecz występów w kadrze narodowej zapewniło mu status legendy w ojczyźnie.
- Przedstawiamy najważniejsze momenty z jego imponującej sportowej drogi oraz pozostawione dziedzictwo.
Życie zakończył 68-letni Oscar Daniel Bezerra Schmidt, który dla fanów basketu na całym globie był po prostu „Świętą Ręką” (Mão Santa). Tragiczne wieści o odejściu tej wybitnej postaci sportu zostały oficjalnie potwierdzone 17 kwietnia 2026 roku przez jego najbliższych oraz przedstawicieli brazylijskiego związku koszykarskiego.
Wybitny zawodnik odszedł w placówce medycznej zlokalizowanej w Santana de Parnaíba w pobliżu São Paulo, a bezpośrednią przyczyną było gwałtowne załamanie kondycji organizmu. Rodzina w opublikowanym komunikacie zaznaczyła, że sportowiec przez piętnaście lat zmagał się z guzem mózgu, wykazując przy tym ogromne pokłady pogody ducha, męstwa oraz niezwykłej klasy.
Przyszły mistrz przyszedł na świat 16 lutego 1958 roku w miejscowości Natal, by przez trzydzieści lat zadziwiać świat niesamowitą wręcz skutecznością pod koszem. Choć w 1984 roku został wybrany w naborze do najlepszej ligi globu przez ekipę New Jersey Nets, celowo odrzucił tę szansę, gdyż zasady zabraniałyby mu wtedy gry dla ojczyzny. Nikt w dziejach nie zdobył więcej punktów na igrzyskach olimpijskich niż on, ponieważ podczas pięciu imprez między 1980 a 1996 rokiem zapisał na swoim koncie niebotyczne 1093 oczka. Ten wyczyn pozostaje do dzisiaj niedoścignionym rezultatem w annałach światowego sportu. Dla kadry narodowej zagrał 326 razy, utrzymując średnią na poziomie przekraczającym 28 punktów w każdym starciu. Wywalczył wicemistrzostwo w Igrzyskach Panamerykańskich, a także seryjnie triumfował w rozgrywkach klubowych w Brazylii, Włoszech i Hiszpanii, reprezentując chociażby Real Madryt czy Virtus Bolonię. Dowodem jego wielkości było dołączenie w 2013 roku do zaszczytnego grona Galerii Sław Koszykówki w Springfield, co rzadko udaje się graczom bez przeszłości w NBA.
Rodacy traktowali go z uwielbieniem godnym największych herosów, widząc w nim postać wykraczającą daleko poza ramy zwykłej rywalizacji na parkiecie. Kiedy globalne zainteresowanie skupiało się wyłącznie na amerykańskich gwiazdach basketu, „Mão Santa” udowadniał, że status prawdziwej legendy można osiągnąć bez gigantycznych umów finansowych z zespołami zza oceanu. Kibice na wszystkich kontynentach wpadali w zachwyt, podziwiając jego niesamowite trafienia z połowy boiska, ogromną determinację oraz unikalną osobowość.