Historyczny awans norweskiej drużyny
Reprezentacja Norwegii wygrała z Brazylią 2:1 w meczu 1/8 finału piłkarskich mistrzostw świata w 2026 roku. Trener Stale Solbakken ocenił, że jego zespół zagrał solidnie pod względem taktycznym, choć nie ustrzegł się kilku niebezpiecznych strat piłki. Szkoleniowiec uznał ten mecz za prawdziwy dreszczowiec i podkreślił, że cały naród może świętować ten historyczny sukces. Zwycięstwo nad faworyzowanym rywalem zapewniło Skandynawom awans do ćwierćfinału.
Norweski selekcjoner zaznaczył, że jego zespół potrafił odpowiednio wykorzystać swoje największe atuty na boisku. Zauważył też, że kluczem do końcowego triumfu było szybkie reagowanie na boiskowe wydarzenia. Porównał on zmagania obu reprezentacji do rywalizacji pomiędzy takimi klubami jak Manchester City oraz Real Madryt. Wskazał ponadto, że taktyka przeciwników opierała się w dużej mierze na cofnięciu do defensywy i szybkich kontratakach.
- Powinniśmy być z tego cholernie dumni - powiedział.
- Oni się cofają i polegają na kontratakach, a my musimy ich zaskoczyć. Bo w tym jesteśmy najlepsi i myślę, że dobrze sobie z tym poradziliśmy - podsumował.
Kto strzelał gole dla Skandynawów?
Głównym bohaterem norweskiej drużyny został Erling Haaland, który dwukrotnie trafił do siatki rywali. Znakomity napastnik otwarcie nazwał osiągnięty wynik absolutnym szaleństwem, a swoje wyjątkowe umiejętności strzeleckie bez skromności określił mianem daru od Boga. Zawodnicy z Europy parli do przodu przez całe spotkanie, co ostatecznie przyniosło zamierzony efekt w postaci awansu. Z kolei w obozie brazylijskim panował wyraźny smutek po przedwczesnym pożegnaniu z ważnym turniejem.
Trener reprezentacji Brazylii Carlo Ancelotti przyznał podczas konferencji prasowej, że cały zespół jest głęboko zasmucony niespodziewaną porażką. Włoski szkoleniowiec stwierdził jednak, że jego piłkarze rozegrali dobre zawody i zasłużyli na końcowe zwycięstwo w tym meczu. Doświadczony selekcjoner zaznaczył wyraźnie, że odpadnięcie z mistrzostw wymusi na drużynie poszukiwanie nowych pomysłów. Zapowiedział również dalszą i ciężką pracę nad rozwojem swojej południowoamerykańskiej ekipy w najbliższych miesiącach.
- Tak to zazwyczaj wygląda. Jeśli mam jedną czy dwie okazje, zazwyczaj kończą się golem. Nie wiem, jak to robię, ale tak właśnie się dzieje. Chodzi o to, żeby być skoncentrowanym - opisał swoje odczucia na boisku.
- Po prostu parliśmy do przodu. Wszyscy młodzi ludzie oglądający ten wywiad - mam nadzieję, że kiedy trochę podrośniecie, uznacie grę dla Norwegii za najdumniejszą rzecz, jaką zrobicie w całym swoim życiu. To absolutne szaleństwo - zakończył.
- Musimy myśleć, że przegrana to początek nowej przygody. Musimy kontynuować pracę, doskonalić się i szukać nowych pomysłów. To nie koniec, to początek nowego cyklu – podkreślił Ancelotti.