Uraz wykluczył Polaka z dalszej gry
Mecz czwartej rundy wielkoszlemowego Wimbledonu nie ułożył się po myśli polskiego zawodnika. Przy stanie 6:3, 7:6 (7-5), 6:7 (2-7), 5:7, 2:4 dla Niemca Jana-Lennarda Struffa, Hubert Hurkacz musiał poddać spotkanie. Pierwsze problemy zdrowotne wrocławianina pojawiły się po przegranej trzeciej partii, kiedy to poprosił o interwencję fizjoterapeuty, zgłaszając ból w dolnej części pleców.
W czwartym secie sytuacja uległa pogorszeniu, a dolegliwości przeniosły się na prawą stronę brzucha. Polski tenisista ponownie korzystał z przerw medycznych, mając wyraźne trudności z rotacją tułowia i serwowaniem z pełną siłą. Mimo bólu zdołał ugrać pięć gemów w czwartej odsłonie, jednak w decydującym, piątym secie, przy wyniku 2:4 z perspektywy Polaka, kontuzja zmusiła go do kreczu.
- Dalsza gra nie była możliwa, ale liczę, że to nic poważnego. Potrzeba chwilę, aby to zdiagnozować i później obrać terapię - powiedział Hurkacz.
Kiedy poznamy dokładną diagnozę?
Obecnie sztab medyczny polskiego tenisisty pracuje nad dokładnym rozpoznaniem kontuzji. Kluczowe będą najbliższe dni i szczegółowe badania, które pozwolą ocenić stopień uszkodzenia mięśni brzucha. Sam zawodnik wyraził nadzieję na szybki powrót do pełnej sprawności, choć konieczna będzie odpowiednio dobrana terapia.
Dla 29-letniego wrocławianina to smutne zakończenie tegorocznych zmagań na trawiastych kortach w Londynie. Uraz mięśni brzucha jest szczególnie uciążliwy dla tenisistów, gdyż znacząco ogranicza mechanikę serwisu i uderzeń z głębi kortu. Pozostaje czekać na oficjalne komunikaty dotyczące stanu zdrowia i planów startowych Huberta Hurkacza w kolejnych tygodniach sezonu.