Spis treści
Gospodarze mistrzostw świata pokonali europejskiego rywala
Reprezentacja USA, prowadzona przez trenera Mauricio Pochettino, wygrała 2:0 z Bośnią i Hercegowiną po bramkach Folarina Baloguna oraz Malika Tillmana. W drugiej połowie Balogun otrzymał czerwoną kartkę po weryfikacji VAR za przypadkowe nadepnięcie na staw skokowy rywala. Mimo gry w osłabieniu, gospodarze dowieźli korzystny wynik do końcowego gwizdka sędziego. Stanowi to pierwsze zwycięstwo Amerykanów nad drużyną z Europy na mundialu od 2002 roku, kiedy to pokonali Portugalię. Zespół USA z sukcesem dołączył do Kanady i Meksyku w 1/8 finału rozgrywek.
Z historycznego awansu po emocjonującym meczu cieszyła się również reprezentacja Belgii, która w Seattle po dogrywce wygrała z Senegalem 3:2. Drużyna z Afryki prowadziła 2:0 aż do 86. minuty, jednak gole Romelu Lukaku i Yourego Tielemansa niespodziewanie doprowadziły do wyrównania. W końcówce doliczonego czasu gry Tielemans skutecznie wykorzystał rzut karny podyktowany po drobiazgowej analizie VAR. Belgowie powtórzyli tym samym swój wielki wyczyn z mundialu w 2018 roku przeciwko Japonii. Rywalem drużyny z Europy w 1/8 finału będzie właśnie prowadzony przez argentyńskiego szkoleniowca zespół USA.
- Jestem niesamowicie dumny z moich zawodników - podkreślił Pochettino.
Kto uratował Anglików przed porażką w Atlancie?
Reprezentacja Anglii pokonała drużynę Demokratycznej Republiki Konga 2:1, mimo że od siódmej minuty przegrywała po celnym strzale Briana Cipangi. O losach tego niezwykle zaciętego spotkania zadecydował ostatecznie kapitan Harry Kane, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie ważne bramki dla zespołu z Europy. Napastnik strzelił gole uderzeniem głową oraz precyzyjnym strzałem z narożnika pola karnego, co zapewniło jego drużynie cenny awans. Angielski zawodnik zrównał się z Justem Fontaine'em i z trzynastoma bramkami zajmuje szóste miejsce w historycznej klasyfikacji strzelców turnieju. Świetnie dysponowany bramkarz afrykańskiej drużyny ostatecznie nie zdołał powstrzymać ataków faworytów spotkania.
W nadchodzącej fazie 1/8 finału Anglia zagra w niedzielę z niepokonanym dotąd Meksykiem na słynnym Estadio Azteca. Do tej pory pomyślnie zajętych jest już dziesięć miejsc w czołowej szesnastce tegorocznego turnieju, a walka o pozostałe pozycje wciąż trwa. W czwartek rozegrane zostaną kolejne istotne mecze, w których Hiszpania zmierzy się z Austrią, a Portugalia zagra w Toronto z Chorwacją. Z kolei Szwajcaria powalczy w Vancouver o cenne zwycięstwo i awans z reprezentacją Algierii. Ostateczne rozstrzygnięcia tych zaciętych spotkań pozwolą wyłonić komplet wszystkich uczestników tegorocznej fazy pucharowej.
- Początek był najgorszy z możliwych - pierwszy strzał i strata gola. Potem było jeszcze trudniej, ale po pierwszej przerwie na nawodnienie osiągnęliśmy przewagę, która stopniowo rosła. Weszli rezerwowi i wygraliśmy. Zasłużenie, ale musieliśmy się bardzo napracować. Ważne, że nie straciliśmy cierpliwości i wiary - skomentował niemiecki trener Anglii Thomas Tuchel.