MŚ 2026 i historyczny awans RPA. Czy Korea Południowa odpadnie z turnieju?

Reprezentacja RPA wygrała 1:0 z Koreą Południową podczas turnieju MŚ 2026 w Meksyku. Ten niespodziewany wynik pozwolił piłkarzom z Afryki na pierwszy w historii awans do fazy pucharowej. Zwycięstwo na MŚ 2026 oznacza wielki sukces drużyny, ale stawia pod znakiem zapytania dalsze losy azjatyckiego zespołu na tych mistrzostwach.

Stopa piłkarza w brudnym bucie piłkarskim kopie w starą, brudną piłkę na mokrej murawie, podczas gdy ręka bramkarza w rękawicy sięga po piłkę. Krople wody pryskają z murawy, a w tle widać trybuny. Zdjęcie ilustruje dynamiczną akcję z meczu, o którym przeczytasz więcej na naszym portalu.
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Noga piłkarza kopiącego piłkę na mokrej trawie obok rąk bramkarza próbującego obronić strzał.

Sukces afrykańskiej drużyny na MŚ 2026

Belgijski szkoleniowiec Hugo Broos nie ukrywał ogromnej radości po ostatnim gwizdku sędziego. Jego podopieczni pokonali Koreę Południową 1:0 na turnieju rozgrywanym w Meksyku. Wynik ten zapewnił reprezentacji Republiki Południowej Afryki historyczny awans do fazy pucharowej mistrzostw świata. Wcześniej drużyna narodowa tego kraju nigdy nie wyszła ze swojej grupy na mundialu. Przed startem turnieju głównym założeniem afrykańskiego zespołu było przebrnięcie właśnie tego etapu.

Osiągnięcie tego sportowego celu ma gigantyczne znaczenie dla 74-letniego trenera z Belgii. Doświadczony selekcjoner zaznaczył, że jego gracze celowo oddali inicjatywę azjatyckim przeciwnikom. Taka defensywna taktyka pozwoliła na bardzo szybkie i skuteczne kontrataki w wolnych sektorach boiska. W kolejnym spotkaniu pucharowym, zaplanowanym na niedzielę, zespół z Afryki zmierzy się z reprezentacją Kanady. Reprezentanci zamierzają dołożyć wszelkich starań, aby ponownie zaskoczyć piłkarski świat.

- Myślę, że zagraliśmy bardzo dobry mecz pod względem taktycznym. Każdy na boisku świetnie wywiązał się ze swoich zadań. Każdy wykonał odpowiednią pracę. Jestem bardzo dumny z gry mojej drużyny – powiedział Broos na konferencji prasowej.

- To się udało, więc do mnie osobiście emocjonalny moment, a dla RPA historyczny, bo po raz pierwszy awansowała do fazy pucharowej - wspomniał 74-letni szkoleniowiec, który nie ukrywa, że był to „jeden z ostatnich meczów w jego karierze”.

- Ale atakując oni zostawiali nam dużo miejsca. I staraliśmy się to wykorzystać. Graliśmy szybko, zawodnicy świetnie się poruszali po boisku. Po zdobyciu bramki zaczęło się długie 30 minut, pół godziny, które mroziło krew w moich żyłach. Ale dowieźliśmy to zwycięstwo - dodał.

- Widzieliście zespół, który wierzył w siebie, a w niedzielę zagra drużyna, która tej wiary będzie mieć jeszcze więcej. Do tego będzie dzielnie walczyć przez 90 minut, a nawet dłużej, jeśli będzie trzeba. Mam nadzieję, że znowu będziemy mieć powody do zadowolenia, ale łatwo na pewno nie będzie - podsumował.

Dlaczego Korea Południowa przegrała to spotkanie?

Trener reprezentacji Korei Południowej, Myung-bo Hong, podjął dość kontrowersyjną decyzję dotyczącą składu na ten decydujący mecz. Kapitan drużyny Heung-min Son usiadł na ławce rezerwowych i pojawił się na boisku dopiero w drugiej połowie. Szkoleniowiec zakładał, że wypoczęty i szybki zawodnik znacznie łatwiej poradzi sobie ze zmęczonymi obrońcami rywala. Zwykły remis w tym spotkaniu zapewniłby azjatyckiej ekipie bezpośredni awans do kolejnej rundy mistrzostw. Niestety zawodnicy z Azji od samego początku popełniali niezwykle proste błędy i straty.

Mnożące się pomyłki w środkowej strefie boiska negatywnie wpłynęły na morale azjatyckich piłkarzy. Ostatecznie minimalna przegrana sprawiła, że Koreańczycy zajęli zaledwie trzecie miejsce w swojej grupie turniejowej. Ich ewentualny awans do jednej szesnastej finału mistrzostw świata jest w tym momencie całkowicie uzależniony od rozstrzygnięć w pozostałych grupach. Selekcjoner reprezentacji Korei Południowej przyznał otwarcie, że poziom gry jego podopiecznych drastycznie odbiegał od przedmeczowych założeń taktycznych. Azjatycka reprezentacja musi teraz nerwowo czekać na zakończenie pierwszej fazy całego turnieju.

- Gdybym jednak znał końcowy wynik wcześniej, to prawdopodobnie podjąłbym inne decyzje. Ale biorę za to pełną odpowiedzialność - podkreślił szkoleniowiec.

- Wraz z błędami traciliśmy pewność siebie. Plan był klarowny, ale powinniśmy zagrać lepiej. Nie byliśmy wystarczająco dobrzy, by pokusić się o lepszy wynik – dodał Hong.