Czy Norwegia pokona Anglię w ćwierćfinale
Skandynawowie zagrają w tej fazie rozgrywek po raz pierwszy w swojej historii po wyeliminowaniu Brazylii 2:1. Tegoroczny sukces reprezentacji przewyższa osiągnięcie piłkarzy z 1998 roku. Wtedy zespół dotarł do 1/8 finału po zwycięstwie nad drużyną z Ameryki Południowej, gdzie ostatecznie przegrał z Włochami. Rozgrywany w Miami mecz przyciągnął na słoneczną Florydę tysiące spragnionych piłkarskich wrażeń kibiców.
Linie lotnicze SAS i Norse błyskawicznie wyprzedały dodatkowe połączenia uruchomione z Oslo. Ceny biletów lotniczych osiągnęły kwoty rzędu kilkudziesięciu tysięcy koron, czyli blisko dwudziestu tysięcy złotych. Na trybunach amerykańskiego stadionu oficjalnie zasiądzie między innymi norweski następca tronu książę Haakon. Szkoleniowiec Stale Solbakken może polegać na fenomenalnym Erlingu Haalandzie z siedmioma strzelonymi golami w mistrzostwach.
- Myślę, że dało nam to więcej pewności siebie, ale myślę, że… każdy mecz żyje własnym życiem – ocenił.
- Nie sądzę, żeby jakakolwiek inna drużyna, z którą do tej pory spotkaliśmy się na tych mistrzostwach, nas nie doceniła. Każda drużyna przeprowadza analizę, dużo analizy, więc nie ma tajemnic. Dotyczy to również tego meczu - dodał.
Jakie problemy z kontuzjami mają Anglicy
W angielskim zespole menedżer Thomas Tuchel nie może skorzystać z usług pauzującego Jarella Quansaha. Młody obrońca otrzymał bezpośrednią czerwoną kartkę w wygranym 3:2 spotkaniu z Meksykiem. Pod sporym znakiem zapytania stoi także sobotni występ zmagającego się z bólem mięśniowym Marca Guehiego. Norweska drużyna w ostatnich dniach borykała się z uciążliwą infekcją wirusową.
Wszyscy skandynawscy zawodnicy są jednak w pełni gotowi do nadchodzącej, trudnej rywalizacji. Sobotnie starcie poprowadzi znany francuski arbiter Clement Turpin na gigantycznym obiekcie Hard Rock Stadium. Pierwszy gwizdek w Stanach Zjednoczonych zabrzmi punktualnie o godzinie 23:00 czasu polskiego. Triumfator tego pojedynku o wielki finał powalczy ze zwycięzcą nocnego meczu Argentyny ze Szwajcarią.
- Mają świetnych zawodników na całym boisku, którzy mogą stwarzać duże zagrożenie. Ale oczywiście, jeśli uda nam się go uciszyć, będzie to miało ogromne znaczenie - zapewnił.