Hit mundialu nie zawiódł kibiców
Brazylia zremisowała z Marokiem 1:1 w jednym z najważniejszych meczów fazy grupowej turnieju. Spotkanie odbyło się na stadionie w East Rutherford, gdzie w lipcu zaplanowano finał imprezy. Prowadzenie dla czwartej drużyny poprzedniego mundialu uzyskał w 21. minucie Ismael Saibari. Wyrównał jedenaście minut później Vinicius Junior po indywidualnej akcji. Obie ekipy zaprezentowały wysoki poziom techniczny pod okiem sędziego Slavko Vincicia.
Szkocja pokonała Haiti 1:0 w rywalizacji grupy C w Foxborough koło Bostonu. Zespół z Karaibów zagrał na mistrzostwach po raz pierwszy od ponad pół wieku. Mecz rozstrzygnął się w pierwszej połowie, kiedy gola strzelił John McGinn. Piłka przed wpadnięciem do siatki odbiła się od jednego z obrońców. Szkockich zawodników z trybun wspierało trzydzieści tysięcy kibiców, w tym znany muzyk Rod Stewart.
- Generalnie było za dużo nerwowości w naszej grze - ocenił Włoch.
- Kiedy grasz mecz, to zawsze chcesz wygrać. Jestem bardzo dumny z tego, co chłopcy pokazali na boisku. To był bardzo dobry występ. Tym bardziej frustrujące jest to, że trochę nam zabrakło, żeby chociaż zremisować - oświadczył francuski trener Haiti Sebastien Migne.
- Kogo to teraz obchodzi? - wspomniał.
Jakie niespodzianki przyniósł turniej?
Katar sprawił ogromną niespodziankę, remisując ze Szwajcarią 1:1 na stadionie w Santa Clarze. Pierwszego gola z rzutu karnego zdobył dla faworytów Breel Embolo. W czwartej minucie doliczonego czasu gry strzał Boualema Khoukhiego wymusił samobójcze trafienie Miro Muheima. Był to pierwszy historyczny punkt azjatyckiej drużyny w występach na mistrzostwach świata. Wcześniej Szwajcarzy mieli przewagę, lecz świetnie interweniował bramkarz Mahmoud Abunada.
Australia sensacyjnie pokonała Turcję 2:0 po starannie zaplanowanych kontratakach. Bramki dla zwycięzców zdobyli Nestory Irankunda w 27. minucie oraz Connor Metcalfe kwadrans przed końcem spotkania. Turcy, dowodzeni przez trenera Vicenzo Montellę, nie potrafili skutecznie sforsować szczelnej defensywy rywali. Obecnie europejskie zespoły radzą sobie poniżej oczekiwań, odnosząc tylko jedno zwycięstwo w pięciu meczach. W niedzielę do gry przystąpią kolejne reprezentacje z grup E i F.
- Przyjechaliśmy tutaj realizować swoje marzenia. Jedno małe właśnie się spełniło. Udowodniliśmy, że mamy prawo marzyć dalej - skomentował Lopetegui.
- To bardzo gorzka pigułka do przełknięcia. Po prostu wstyd, że pozwoliliśmy sobie odebrać zwycięstwo. Na pewno nie chcieliśmy zacząć w ten sposób - przyznał szwajcarski bramkarz Gregor Kobel.