Michał Pazdan zaskoczony po rozstaniu z Wieczystą. Sławomir Peszko nie dotrzymał słowa?

2026-08-07 11:05

Michał Pazdan pożegnał się z Wieczystą Kraków, choć początkowo miał zostać w drużynie. Były reprezentant Polski otwarcie wyraził swoje ogromne zdziwienie takim obrotem spraw. W wywiadzie u Tomasza Ćwiąkały zdradził kulisy nagłego zakończenia współpracy z klubem.

Michał Pazdan w żółtej koszulce Wieczystej Kraków. O kulisach jego rozstania z klubem przeczytasz na Eska.
Autor: Cyfrasport Śląsk Wrocław - Wieczysta Kraków Transmisja na żywo: stream online i TV. Gdzie oglądać mecz 1. ligi 18.07.2025?

Pazdan zaskoczony decyzją Wieczystej. Wcześniej miał obietnicę Peszki

Dołączenie Michała Pazdana do Wieczystej nastąpiło przed startem rozgrywek 2023/24. Ekipa z Krakowa grała wtedy na poziomie III ligi. Były reprezentant przyczynił się do ogromnego awansu drużyny, która zanotowała imponującą serię triumfów, docierając w konsekwencji do Ekstraklasy.

Mimo wywalczenia awansu do najwyższej klasy rozgrywkowej, zarząd postanowił podziękować za grę 39-letniemu stoperowi. Według relacji samego piłkarza taki obrót spraw stanowił dla niego spory szok, ponieważ wcześniej zapewniano go, że pozostanie w szeregach krakowskiej ekipy.

To słaba sytuacja. Byłem nią zaskoczony. Przed barażami rozmawiałem ze Sławkiem Peszko. Poszedł komunikat, że jeśli awansujemy, to ściągną dwóch stoperów, ale przedłużą ze mną kontrakt, bo chcą żebym został

– zaznaczył Michał Pazdan w materiale opublikowanym na kanale YouTube Tomasza Ćwiąkały.

- Myślałem, że wszystko jest poukładane. Wróciłem po urlopie i dzień przed pierwszym treningiem dostałem telefon, że klub nie przedłuży kontraktu z żadnym piłkarzem, któremu kończyła się umowa. Byłem w szoku. Nie byłem na to gotowy

– dodał 39-latek.

Sławomir Peszko i nagła zmiana planów. Pazdan nie gryzie się w język

Piłkarz wyznał dodatkowo, że włodarze Wieczystej nie podali mu jasnego powodu, dla którego zrezygnowali z jego usług. Co ciekawe, niedługo po tym wydarzeniu klub dokonał transferów na pozycję, która wcześniej należała do Pazdana.

- Uzasadnienie? Sami nie wiedzieli do końca. Sławek mówił, że myślał, że na 100 proc. przedłużą ze mną kontrakt. Później się okazało, że w Ekstraklasie musi być zgłoszonych 25 zawodników w tym określona liczba zawodników szkolonych w Polsce, po czym sprowadzili trzech stoperów... Śmieszne to było

– podsumował z niesmakiem były obrońca reprezentacji. Doświadczony zawodnik podkreśla przy tym, że forma przekazania mu wiadomości bardzo mocno nadszarpnęła jego nerwy. Pazdan jasno deklaruje, że gdyby usłyszał wcześniej konkrety o niepewnej przyszłości w drużynie, nie czułby żalu do nikogo.

- Byłem wkurzony. Nie ukrywam, że przyjechałem do Sławka, do klubu i mówię: "Po co ty mi mówisz, człowieku, że ty chcesz ze mną przedłużyć kontrakt, po czym ja przyjeżdżam do klubu i mówicie mi, że nie”. Dla mnie nie byłoby żadnego problemu, gdyby powiedzieli: "Jest klub, jest wizja klubu. Zastanawiamy się, Pazdi, przyjedź. Prawdopodobnie podpiszemy, ale się zastanawiamy.

JAN TOMASZEWSKI GRZMI NA LECHA I INFANTINO