Spis treści
Mecz KGHM Zagłębie Lubin przyniósł niespodziewany remis
Spotkanie rozgrywane w ramach ligi Ekstraklasa dostarczyło kibicom emocji głównie za sprawą wydarzeń z pierwszej połowy. W 23. minucie meczu zawodnik gości Filip Cuić obejrzał czerwoną kartkę za kopnięcie przeciwnika. Od tego momentu to gospodarze przejęli całkowitą kontrolę nad przebiegiem gry na boisku. Pomimo wyraźnej przewagi w posiadaniu piłki, podopieczni Leszka Ojrzyńskiego bardzo długo nie potrafili stworzyć realnego zagrożenia. Poważna szansa na zdobycie zwycięskiej bramki pojawiła się dopiero w 94. minucie rywalizacji.
Szkoleniowiec zespołu z Lubina ocenił pierwsze minuty meczu jako udane w wykonaniu swojej drużyny. Piłkarze wykazali się dużą nieustępliwością, co ostatecznie doprowadziło do błędu i wykluczenia gracza rywali. Po stracie zawodnika przez gości miejscowi starali się narzucić własne warunki gry. Zabrakło jednak skuteczności pod bramką przeciwnika, co przełożyło się na podział punktów. Wynik ten stanowił ogromne rozczarowanie dla sztabu szkoleniowego, który liczył na pewne zwycięstwo.
- Byliśmy nieustępliwi i właśnie przez to zawodnik drużyny przeciwnej nie wytrzymał ciśnienia i otrzymał czerwoną kartkę. Później mieliśmy przewagę, dążyliśmy do zdobycia gola i trzech punktów, ale mieliśmy za mało konkretów pod polem karnym Pogoni. W drugiej połowie przeciwnik zmienił ustawienie i ciężko było nam się przedrzeć przez jego defensywę. Zrobiliśmy kilka zmian i mieliśmy swoje okazje, ale dobrze dysponowany był bramkarz Cojocaru. Straciliśmy dwa punkty, bo jak grasz w przewadze, to musisz taki mecz wygrać, a nam się ta sztuka nie udała – skomentował Ojrzyński.
Jak Pogoń Szczecin obroniła remis w Ekstraklasie?
Trener gości Oscar Garcia podzielił całe spotkanie na dwie zupełnie odmienne fazy. Szkoleniowiec zwrócił uwagę na początkowy okres gry w pełnych składach, w którym jego drużyna prezentowała się zdecydowanie lepiej. Przed czerwoną kartką to zawodnicy ze Szczecina częściej utrzymywali się przy piłce. Sytuacja uległa radykalnej zmianie po przewinieniu, zmuszając cały zespół do przejścia do głębokiej defensywy. Mimo tych trudności piłkarze zdołali zrealizować trudne założenia taktyczne trenera w obronie.
Nawet grając w osłabieniu, drużyna potrafiła sporadycznie zagrażać bramce miejscowego zespołu. Zorganizowana defensywa funkcjonowała na tyle sprawnie, że rywale zdołali oddać jeden groźny strzał dopiero pod sam koniec meczu. W bramce bardzo dobrze spisywał się Valentin Cojocaru, zamykając drogę do siatki. Niewykorzystana przewaga liczebna gospodarzy kosztowała ich stratę cennych punktów w ligowej tabeli. Trener gości podziękował swoim graczom za niesamowite zaangażowanie i walkę do ostatniego gwizdka.
- Kiedy graliśmy 11 na 11, to byliśmy lepszym zespołem i mieliśmy więcej z gry. Później ta sytuacja się zmieniła, rywal był częściej przy piłce, ale nawet grając w osłabieniu też potrafiliśmy kreować sytuacje podbramkowe. Zagłębie oddało tak naprawdę jeden groźny strzał i to dopiero pod koniec meczu. Chciałbym podziękować drużynie za walkę i kibicom, że cały czas nas fantastycznie dopingowali – podsumował Hiszpan. (PAP)