Początek dla Pogoni i czerwona kartka
W pierwszych minutach meczu Pogoń Szczecin dłużej utrzymywała się przy piłce i częściej atakowała bramkę rywali. Zagłębie Lubin przyjęło wycofaną postawę, licząc na szybkie kontrataki, jednak gra toczyła się głównie z dala od pól karnych. Przełom nastąpił w 23. minucie, kiedy to Filip Cuić wdał się w starcie z Damianem Michalskim. Po upadku na murawę gracz gości kopnął leżącego rywala, za co sędzia Paweł Raczkowski natychmiast wyrzucił go z boiska.
To wydarzenie wywołało falę nerwowości wśród zawodników obu drużyn, co poskutkowało serią przepychanek. W ciągu dziesięciu minut arbiter pokazał aż sześć kartek. Choć Zagłębie zyskało przewagę liczebną i przejęło inicjatywę, nie potrafiło udokumentować tego stworzeniem dogodnych okazji do zdobycia gola, a gra w pierwszej połowie była mało efektowna.
Nerwowa druga połowa i niewykorzystane szanse
Po zmianie stron na boisku wciąż iskrzyło, a pierwszą wartą odnotowania sytuacją była żółta kartka dla Benjamina Mendy'ego. Chwilę później Valentin Cojocaru próbował wymusić drugą żółtą kartkę dla Michalisa Kossidisa, co jednak nie uszło uwadze arbitra. W końcu zaczęły pojawiać się sytuacje podbramkowe. Marcel Reguła celnie uderzył po szybkiej akcji, ale bramkarz był na posterunku, a gol Sebastiana Kerka został anulowany z powodu spalonego.
Pogoń odpowiedziała próbami po stałym fragmencie gry, jednak wszystkie strzały zostały zablokowane. Gospodarze naciskali, ale defensywa szczecinian spisywała się bez zarzutu. Najlepszą okazję Zagłębie Lubin miało w doliczonym czasie gry, gdy po zgraniu głową od Damiana Michalskiego Marcel Reguła oddał strzał, ale świetna interwencja Cojocaru na linii bramkowej uratowała remis. Spotkanie zakończyło się podziałem punktów.