Sytuacja w kadrze przed turniejem
W czwartek reprezentacja Polski w siatkówce zagra z Portugalią, otwierając swój udział w ME siatkarzy w Sofii. Polscy siatkarze przystępują do turnieju jako obrońcy tytułu, który wywalczyli trzy lata temu. Zespół, mimo absencji kilku kluczowych zawodników w ostatnim czasie, niezmiennie prezentuje najwyższy światowy poziom, co udowodnił niedawno w Lidze Narodów.
Marcin Janusz, najlepszy rozgrywający poprzednich mistrzostw Europy, zakończył reprezentacyjną karierę rok temu. Rozgrywający Asseco Resovii Rzeszów, który po raz ostatni wystąpił w kadrze na igrzyskach w Paryżu, nadal uważnie śledzi występy biało-czerwonych. Jak sam przyznaje, wciąż czuje się częścią drużyny.
"Minęło już dwa lata jak nie ma mnie w kadrze, ale dalej jak oglądam mecze to są emocje, choć może już nieco inne niż w pierwszym roku. To, co się działo w Paryżu, czyli moim ostatnim turnieju, to dla mnie nie wcale jakaś odległa perspektywa i czuję się wciąż związany z drużyną, nie tylko dlatego, że moi koledzy, przyjaciele dalej walczą, ale przez to, że nie tak dawno byłem jej częścią" - zaczął rozmowę z PAP Janusz.
"Mamy ten komfort, że możemy zbudować niesamowicie silne reprezentacje, niezależnie od tego, kto wypadnie czy ile jest absencji. Jest też takie pozytywne ciśnienie wewnętrzne, że chcemy wygrywać każdy turniej, jak to miało miejsce choćby w Lidze Narodów. Mistrzostwa Europy stanowią kolejny taki krok i właśnie z tego powodu będzie łatwiej, bo myślę, że idąc tak od turnieju do turnieju, krok po kroku, grając z tą chęcią zwycięstwa, robimy po prostu wszystko, żeby tak było. Łatwiej przechodzić z jednego turnieju do drugiego niż sobie wybierać np. odpuścimy Ligę Narodów, a potem wygramy coś co jest najważniejsze w sezonie. A już Liga Narodów pokazała, że gramy świetnie" - tłumaczył Janusz.
Kto zagraża reprezentacji Polski?
Janusz uważa Polskę za zdecydowanego faworyta mistrzostw, jednak przestrzega przed mocnymi rywalami. Według niego, zespoły takie jak Włochy czy Francja, mimo słabszych wyników w Lidze Narodów, mogą stanowić duże zagrożenie na mistrzostwach Europy. Trudnym przeciwnikiem w fazie grupowej może być również gospodarz turnieju, Bułgaria.
Faza pucharowa ME siatkarzy tradycyjnie niesie ze sobą dodatkową presję, gdzie jeden słabszy dzień może zdecydować o odpadnięciu z turnieju. Zdaniem srebrnego medalisty olimpijskiego z Paryża, poważne schody mogą zacząć się w ćwierćfinale, gdzie rywalem może być ponownie Francja lub Bułgaria. Janusz podkreśla, że zwycięstwo w turnieju daje bezpośrednią przepustkę na igrzyska olimpijskie w Los Angeles.
"Jesteśmy zdecydowanym faworytem tego turnieju, ale trzeba pamiętać, że też jest z kim przegrać. Włochom czy Francji nie wyszła w tym sezonie Liga Narodów, ale trzeba się spodziewać, że właśnie na Euro te ekipy zagrają lepiej. W grupie mamy Bułgarię i to na jej gorącym terenie, więc też łatwo nie będzie. Oczywiście, najważniejsza będzie faza pucharowa, która zawsze jest ciężka i jeśli przyjdzie jeden słabszy mecz, to może się dużo rzeczy posypać. My jednak wiele razy pokazaliśmy, że jako drużyna jesteśmy w stanie wychodzić z trudnych momentów i wierzę, że chłopaki to pokażą jeszcze raz" - zaznaczył rozgrywający Asseco Resovii.
"Nie można nikogo lekceważyć i trzeba założyć, że różnie się to może ułożyć w zależności od wyników, ale nie da się wykluczyć, że w ćwierćfinale możemy się spotkać Francją czy teoretycznie nawet znowu z Bułgarią. A to są niebezpieczne zespoły. Czasami potrafią zagrać świetne mecze, ale też potrafią mieć problemy sami ze sobą. Zatem ciężko się gra teoretycznemu zdecydowanemu faworytowi z rywalami, na których nie wiadomo jaki dzień się trafi" - zauważył Janusz.
"Chłopaki pokazali, że na razie są najlepsi i niech inni się martwią oraz szukają sposobu na to, żeby jakkolwiek Polsce zagrozić czy ją pokonać. My po prostu róbmy swoje" - podsumował Janusz.