Dramatyczny przebieg meczu polskiej tenisistki
Pojedynek pierwszej rundy wielkoszlemowego Wimbledonu zakończył się porażką reprezentantki Polski. Maja Chwalińska uległa zawodniczce z Tajlandii, Mananchayi Sawangkaew. Spotkanie zakończyło się wynikiem 6:2, 5:7, 2:6, choć początkowo układało się korzystnie dla Polki. W drugim secie prowadziła już pięć do dwóch i miała piłkę meczową przy stanie 40-30 podczas serwisu rywalki.
Właśnie podczas tej kluczowej wymiany doszło do niefortunnego zdarzenia na londyńskim korcie. Polska zawodniczka poślizgnęła się w momencie, gdy biegła w swoją lewą stronę. Skutkowało to urazem stawu skokowego, z którym tenisistka musiała się zmagać w dalszej fazie gry. Znacznie poważniejszym problemem dla zawodniczki okazały się jednak bardzo silne skurcze.
"- Już pod koniec drugiego seta zaczęły łapać mnie skurcze w całym ciele. Myślę, że ich źródło nie było czysto fizyczne. Na pewno miał też udział stres, intensywny czas przed Wimbledonem, bo nie miałam perfekcyjnych przygotowań. To był jeden z najcięższych meczów w mojej karierze. Popłaczę sobie chwilę i działamy dalej - powiedziała Chwalińska."
Kiedy zapadnie decyzja o grze podwójnej?
Obecnie nie wiadomo, w jakim stopniu uraz wpłynie na dalsze plany startowe zawodniczki. Reprezentantka Polski została wcześniej oficjalnie zgłoszona do rywalizacji w wielkoszlemowej grze podwójnej. W turnieju deblowym jej partnerką ma być Austriaczka Sinja Kraus. Ze względu na niedawną kontuzję sytuacja pozostaje nierozwiązana, a sztab medyczny stale monitoruje stan zdrowia Polki.
Ewentualny udział w zmaganiach deblowych jest bezpośrednio uzależniony od stanu kontuzjowanego stawu skokowego. Na tym etapie jest jeszcze za wcześnie, aby wydać ostateczny werdykt w tej sprawie. Polka potrzebuje czasu na regenerację oraz dokładną ocenę poniesionych w singlu obrażeń. Najbliższe dni pokażą, czy fani tenisa zobaczą ją ponownie na trawiastych kortach w Londynie.