Łyżwiarka Andżelika Wójcik bez trenera. Prezes PZŁS Rafał Tataruch ujawnia zaskakujące kulisy konfliktu

Prezes Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego (PZŁS), Rafał Tataruch, kłamstwami nazwał wypowiedź łyżwiarki Andżeliki Wójcik, udzieloną po jej starcie na igrzyskach olimpijskich. Panczenistka wypowiedziała się w Mediolanie, mówiąc o braku opieki trenerskiej, co wywołało ostrą reakcję związku i Rafała Tatarucha. Cała sytuacja rzuca nowe światło na kulisy przygotowań kadry narodowej w łyżwiarstwie szybkim. To, co zdarzyło się za kulisami, może zaskoczyć wielu kibiców.

Łyżwiarka Andżelika Wójci.jpg

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Stopa osoby w białej łyżwie do jazdy figurowej znajduje się w centralnym punkcie obrazu, z odrobiną widocznej skóry powyżej cholewki. Łyżwa ma białą skórę z widocznymi zarysowaniami i sznurowana jest białymi sznurowadłami. Ostrze łyżwy jest metaliczne, ciemne, z ząbkami na przodzie, a wokół niego unoszą się liczne drobne kryształki lodu, co sugeruje ruch na tafli. Tło jest jednolite, jasnoszare, lekko rozmyte, co dodatkowo podkreśla ruch i skupienie na łyżwie.

Andżelika Wójcik o braku opieki trenerskiej

Andżelika Wójcik, która podczas igrzysk olimpijskich na dystansie 500 metrów zajęła jedenaste miejsce, zaskoczyła publiczność swoją wypowiedzią. Bezpośrednio po starcie, przed kamerą Eurosportu, panczenistka oświadczyła, że do najważniejszej imprezy sezonu przygotowywała się bez wsparcia trenera. **Jej słowa wywołały natychmiastową reakcję** wśród kibiców i działaczy sportowych, otwierając dyskusję na temat organizacji przygotowań kadry.

Zapytana przez dziennikarza o przyczyny takiej sytuacji, łyżwiarka Andżelika Wójcik unikała bezpośredniej odpowiedzi. Odmówiła wskazania konkretnych osób odpowiedzialnych za jej trudną sytuację, odsyłając pytającego do władz Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego. Podkreśliła, że nie potrafiła wskazać osoby, do której miałaby konkretne pretensje w tej kwestii, **co dodatkowo wzbudziło pytania** o funkcjonowanie kadry.

"Ten sezon startowy przygotowywałam się sama. Byłam bez trenera od początku cyklu Pucharu Świata. To przykre" – stwierdziła podczas wywiadu panczenistka.

Wójcik zaznaczyła, że konieczność samodzielnego dbania o swoje przygotowania była dla niej preferowanym rozwiązaniem, aby uniknąć dodatkowych obciążeń. Jej wypowiedź sugerowała, że taki tryb pracy, choć trudny, był lepszy niż współpraca w warunkach, które mogłyby jej zaszkodzić. **Odmowa wskazania winnych** tylko pogłębiła tajemnicę wokół tej sprawy.

"Musiałam sama sobą się zaopiekować. Wolę to niż cierpieć" – dodała.

Prezes Rafał Tataruch ostro reaguje na zarzuty

Prezes Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego (PZŁS), Rafał Tataruch, obecny w Mediolanie podczas wywiadu, od razu zabrał głos w sprawie zarzutów Andżeliki Wójcik. W oświadczeniu przesłanym do PAP, stanowczo skrytykował jej słowa, nazywając je kłamstwami. **Prezes wyraził swoje rozczarowanie** publicznymi wypowiedziami zawodniczki, które jego zdaniem były niezgodne ze stanem faktycznym.

Tataruch podkreślił, że związek intensywnie dbał o zapewnienie pełnej opieki trenerskiej dla łyżwiarki, często wbrew jej woli. Zaznaczył, że Wójcik jest osobą konfliktową, co prowadziło do wielu problemów i konieczności interwencji. Wspomniał o wcześniejszych problemach ze współpracą z trenerami Arturem Wasiem oraz Rolandem Cieślakiem, z którymi zawodniczka nie chciała trenować. **Tłumaczył, że związek podejmował liczne próby** uregulowania tej sytuacji, zapewniając jej wsparcie mimo trudności.

"Andżelika miała pełną opiekę i to my bardziej staraliśmy się o to, żeby ona miała tę opiekę niż ona sama, ponieważ to jest konfliktowa osoba. Co chwila musieliśmy gasić pożary. Najpierw z trenerem Arturem Wasiem, z którym nie chciała trenować. Później prosiliśmy, żeby pracowała z trenerem Rolandem Cieślakiem i tak było do października, do zawodów Pucharu Świata w Salt Lake City, gdzie stwierdziła, że ona już dalej nie chce trenować z grupą, bo wszyscy są przeciwko niej. Trenowała sama, a i tak nie chcieliśmy zostawić jej samej. Poprosiliśmy trenerkę Agatę Jabłońską, naszego team lidera, żeby jednak sprawowała nad nią opiekę, choćby w mierzeniu czasów, pomocy w rozgrzewce. Było ustalone, że Andżelika będzie realizowała plany trenera Rolanda Cieślaka, ale nawet tego nie realizowała" – czytamy w oświadczeniu PZŁS, które przytacza słowa Tatarucha.

Prezes Tataruch rozczarowany postawą łyżwiarki

Prezes Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego jest głęboko rozczarowany postawą swojej zawodniczki, mimo doceniania jej niekwestionowanego talentu sportowego. Rafał Tataruch wskazał, że główną przyczyną słabego wyniku na igrzyskach jest niedostateczne przygotowanie w okresie poprzedzającym zawody. **Według prezesa, Wójcik nie przepracowała** okresu przygotowawczego zgodnie z założeniami.

Zdaniem Rafała Tatarucha, odpowiedzialność za zajęte miejsce spoczywa wyłącznie na zawodniczce, a nie na sztabie szkoleniowym czy związku. Prezes stanowczo stwierdził, że Andżelika Wójcik powinna wziąć na siebie pełną odpowiedzialność za swoje sportowe osiągnięcia. **Wezwał ją do przeproszenia trenerów**, którzy, jak podkreślił, usilnie starali się jej pomóc w przygotowaniach.

"Zapewniam, że wszystko było przygotowane perfekt i miała całą opiekę taką, jaką powinna mieć" – zadeklarował w komunikacie prezes PZŁS.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.