Marek Papszun o presji w dużych meczach
W niedzielę o godz. 17:30 Legia Warszawa zmierzy się z Lechem Poznań w hicie 12. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy. Obie drużyny prezentują wysoką formę, a spotkanie poprowadzi arbiter Szymon Marciniak. Szkoleniowiec stołecznego zespołu, Marek Papszun, uważa, że rywale z Poznania miewają problemy z presją w kluczowych momentach. W jego opinii przeciwnicy często zawodzą w najważniejszych starciach.
Obecnie liderem Ekstraklasy jest Górnik Zabrze, który zgromadził 26 punktów. Lech Poznań zajmuje drugie miejsce z dorobkiem 25 punktów, a Legia Warszawa plasuje się na trzeciej pozycji z 23 punktami. Stołeczny zespół w bieżących rozgrywkach ligowych zanotował sześć zwycięstw i pięć remisów, jako jedyny pozostając bez porażki w Ekstraklasie.
"Lech w tym sezonie miał uzasadnione apetyty awansu do Ligi Mistrzów. Przegrał, jak się okazuje, z przeciętną drużyną Aarhus, jeśli się nie mylę, teraz broniącą się przed spadkiem. W tych decydujących, dużych meczach Lech często zawodził – z Górnikiem, czy w Lidze Europy. Te duże mecze czasami Lechowi nie wychodzą. Liczę na to, że i teraz tak będzie" - powiedział Papszun na konferencji prasowej.
Jak Papszun wspomina ostatnie mecze?
Ostatni mecz pomiędzy tymi drużynami odbył się w kwietniu ubiegłego roku i zakończył się wygraną Lecha 4:0. To zarazem ostatnia porażka zespołu trenera Papszuna w lidze. Trener Legii tłumaczy jednak ten wynik niefortunnymi okolicznościami, głównie nieuzasadnioną czerwoną kartką. Były trener Rakowa podkreśla, że z Lechem zawsze dobrze mu się rywalizuje, a mecze były zazwyczaj wyrównane.
W ostatnich latach obie ekipy rzadko walczyły łeb w łeb o mistrzostwo. Gdy Lech zdobywał tytuł, Legia notowała słabsze sezony, a rok temu wręcz broniła się przed spadkiem. Teraz jednak sytuacja w tabeli zwiastuje zacięty pojedynek, który może mieć kluczowe znaczenie dla układu w czołówce. Mecz Legia - Lech od lat uchodzi za jeden z najważniejszych punktów krajowych rozgrywek.
"To było specyficzne spotkanie przez nieuzasadnioną czerwoną kartkę, która później została de facto anulowana. Wynik został wypaczony, a mecz wyglądałby zupełnie inaczej, gdyby nie ta sytuacja. Wynik 0:4 zupełnie mnie nie rusza i nie siedzi mi w głowie, bo okoliczności były bardzo specyficzne" - podkreślił były szkoleniowiec Rakowa Częstochowa.
"Mam za sobą wiele spotkań z Lechem i poza jedną połową meczu w Rakowie, kiedy rywale nas zdominowali, nie przypominam sobie sytuacji, w której mieliby dużą przewagę. Nawet w pierwszym sezonie, w którym Lech chyba dwukrotnie z nami wygrał, spotkania były wyrównane. Zawsze dobrze rywalizuje mi się z Lechem jako trenerowi, dlatego cieszę się na to spotkanie" - dodał Papszun.