Najważniejsza impreza sportów zimowych rozpoczęła się oficjalnie 6 lutego i potrwa do 22 lutego. Choć zmagania na arenach nie dotarły jeszcze do półmetka, z zaplecza zawodów napływają zaskakujące informacje. Włoski dziennik "La Stampa" przytoczył relację jednego ze sportowców, który alarmuje o braku środków antykoncepcyjnych. Według tych doniesień przygotowany asortyment wyczerpał się po zaledwie trzech dobach.
Problemy Kacpra Tomasiaka w Predazzo. Niepokojące wieści z IO 2026
- Zapas wyczerpał się w zaledwie trzy dni, obiecano kolejne dostawy, ale nie wiadomo kiedy - informuje anonimowo jeden z olimpijczyków.
Słowa anonimowego uczestnika igrzysk szybko obiegły światowe media, które zestawiają obecną sytuację z ostatnimi letnimi igrzyskami w Paryżu (2024). We Francji rozdysponowano około 300 tysięcy prezerwatyw, co dawało średnią dwóch sztuk dziennie na sportowca. Z relacji docierających z Mediolanu wynika, że organizatorzy zimowych igrzysk zabezpieczyli jedynie około 10 tysięcy sztuk. Tak ogromna dysproporcja tłumaczy, dlaczego zapasy skończyły się w tak krótkim czasie.
Na igrzyskach zabrakło... prezerwatyw
W dystrybucję środków w Mediolanie zaangażowały się władze lokalne, a opakowania opatrzono symbolami Lombardii. Sportowcy muszą radzić sobie jednak nie tylko z brakiem asortymentu, ale też z restrykcyjnymi przepisami dotyczącymi odwiedzin w pokojach. Wymusiło to poszukiwanie nowych miejsc do intymnych spotkań. Jak donosi prasa, nieformalnym punktem schadzek stała się strefa relaksu, wyposażona w ścianki działowe, przyciemnione oświetlenie i sprzęt grający.
- Trzeba uruchomić wyobraźnię - przyznał anonimowy sportowiec.
Obecnie mieszkańcy wioski olimpijskiej oczekują na realizację obietnicy organizatorów dotyczącej uzupełnienia braków.
