Kacper Tomasiak poza dziesiątką w Zakopanem. "Tak bywa niestety w tym sporcie"
Wiało i sypało. Tak w dwóch słowach można podsumować niedzielną rywalizację na Wielkiej Krokwi. Sobotnie podium w konkursie duetów rozbudziło nasze apetyty i w niedzielę wiele osób mówiło o potencjalnym indywidualnym podium Kacpra Tomasiaka. 18-latek jednak nie nawiązał walki o czołową trójkę.
Skok w pierwszej serii nie był do końca dobry, ale ten drugi był już lepszy. No ale nie udało się daleko dolecieć w takich warunkach. Do takich warunków jak dzisiaj nie do końca da się przygotować. Niewiele można zmienić, trzeba jedynie liczyć na to, że się uda trafić na dobry wiatr. Niestety dzisiaj się nie udało, ale tak bywa niestety w tym sporcie - mówi Kacper Tomasiak.
Jak dodaje 18-latek - Dzisiaj trafił się trochę loteryjny konkurs. Te wyniki nie są do końca sprawiedliwe. Dzisiaj się nie udało, ale myślę, że będzie jeszcze sporo okazji do tego, żeby na podium stanąć.
Tuż po konkursie trener Maciej Maciusiak przekazał plany kadry na najbliższe dni. Zdradził też trochę szczegółów co do składu na mistrzostwa świata w lotach. Nie zobaczymy tam Tomasiaka, dla którego mógłby to być ryzykowny start, patrząc w kontekście igrzysk olimpijskich.
Jadę do Sapporo, co będzie dalej to zobaczymy. Na loty nie jadę. Chciałbym skoczyć na skoczni do lotów, ale na pewno można zrobić to już po igrzyskach. Wtedy będzie na to lepszy czas. Teraz mogłoby się coś zepsuć w mojej technice.
Wprawdzie nikt oficjalnie nie powiedział, że Tomasiak do Włoch poleci, ale trudno sobie wyobrazić i chyba nikt tego nie robi, że aktualny lider polskiej kadry mógłby obejrzeć tę imprezę w domu.
Chcę się jak najlepiej przygotować na start w igrzyskach, jeżeli uda się tam pojechać. Chcę wszystkie moje starty i treningi podporządkować obecnie igrzyskom - słyszymy.
W niedzielę tym co najważniejsze, było pożegnanie Kamila Stocha z kibicami. Czy dla Tomasiaka, który wzorował się na Stochu, to był wyjątkowy moment?
Byłem trochę w szoku, że wszystko tak dobrze się zgrało. To pożegnanie było już po zawodach, a tak dużo kibiców jeszcze zostało na skoczni. Na pewno trochę przeżyłem to pożegnanie Kamila. To na pewno świetna chwila, że mógł się tutaj pożegnać, przed taką publicznością - zaznacza Tomasiak.