Spis treści
Tragiczny wypadek Kacpra Tekielego. Justyna Kowalczyk o trudnych chwilach
Wiosną 2023 roku Polskę obiegła wstrząsająca informacja o śmierci męża Justyny Kowalczyk-Tekieli. Kacper Tekieli stracił życie podczas rodzinnego wyjazdu w szwajcarskie Alpy, w którym uczestniczyła też utytułowana narciarka oraz ich mały syn, Hugo. Mężczyzna miał w planach zdobycie wszystkich alpejskich czterotysięczników, jednak w trakcie schodzenia ze szczytu Jungfrau zabrała go lawina. Po trzech latach od tych wydarzeń sportsmenka gościła w programie Jacka Kurowskiego na antenie TVP Sport, gdzie wróciła pamięcią do bolesnych chwil. Prowadzący rozmowę wprost zapytał zawodniczkę, czy po tak ogromnej stracie odczuwa żal do losu.
Nie żyje 15-letnia Lena Wojtaszek. Ojciec zawodniczki zabrał głos. "Walczyliśmy"
„Nie. Mam w sobie bardzo dużo pokory, wybudowanej przez całe życie. Po wypadku do tej pory wciąż wiele osób do mnie pisze, zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Którzy w różnych okolicznościach stanęli przed podobnym wyzwaniem” - odpowiedziała Kowalczyk.
Nieoczekiwane wsparcie dla Kowalczyk. Narciarka wspomina katastrofę smoleńską
Wybitna polska biegaczka narciarska zaznaczyła, że po śmierci ukochanego mogła liczyć na zrozumienie i pomoc innych kobiet, w tym tych poszkodowanych w wyniku katastrofy smoleńskiej.
„Dostałam ogromne wsparcie od kobiet, które wcześniej przeżyły takie tragedie, na przykład po katastrofie smoleńskiej. One również musiały się z tym zmierzyć. I wiem, że jeśli nie myślisz o tym w taki sposób, że to tylko ja i nikt więcej na całym świecie, to jest łatwiej. Choć i tak zawsze jest trudno” - przyznała dwukrotna mistrzyni olimpijska.
Wieloletnia dominatorka narciarskich tras przyznała, że od początku zdawała sobie sprawę z niebezpieczeństwa, jakie niesie ze sobą alpinizm, dlatego do tragedii podeszła z ogromną dozą życiowej pokory.
„Bardzo niepokornym byłoby sobie myśleć, że mnie to musi ominąć, zwłaszcza w profesji, którą uprawiał mój mąż. Ryzyko w tej profesji jest duże. I trafiło na niego, co jest ogromną tragedią, jednak się wydarzyło”
