Jan Bednarek na tropie włamywaczy. Zaskakujące znalezisko daleko od Porto

2026-09-20 13:34

Po upływie kilku miesięcy śledczy wpadli na nowy trop w sprawie brutalnego napadu na posiadłość Jana Bednarka w Portugalii. Z najnowszych ustaleń organów ścigania wynika, że jeden ze zrabowanych piłkarzowi luksusowych czasomierzy wypłynął na innym kontynencie – odnaleziono go w amerykańskim Miami.

Piłkarz Jan Bednarek w stroju FC Porto na boisku. O śledztwie w sprawie włamania do jego domu przeczytasz na Eska.
Autor: ART SERVICE / Super Express

Dramatyczne chwile w Porto i nowa poszlaka

Przypomnijmy, że koszmar polskiego obrońcy rozegrał się w maju. Po wieczornej wizycie w restauracji sportowiec wrócił z bliskimi do rezydencji i nakrył w niej złodziei. Sprawcy sterroryzowali go białą bronią, ale na całe szczęście obyło się bez ofiar. Z posiadłości wyniesiono jednak precjoza, których wartość oszacowano na zawrotną kwotę 150 tysięcy euro, w tym dwa drogocenne zegarki marki Rolex.

Przełomowe wieści w prowadzonym dochodzeniu ogłosił Joao Soeima, funkcjonariusz pionu kryminalnego z Porto. Z jego relacji wynika, że jeden z utraconych przez obrońcę polskiej kadry czasomierzy zlokalizowano na terytorium Stanów Zjednoczonych, dokładnie w Miami.

– Jeszcze niedawno mieliśmy przypadek piłkarza, nie ostatniego Deniza Güla, ale wcześniejszego Jana Bednarka, który padł ofiarą włamania. Zegarek, który został mu skradziony w Porto, odnaleziono w Miami. Pokazuje to, jaką dynamikę ma przestępczość w tym obszarze. W Europie działają grupy przestępcze, które są w ciągłym ruchu. Niektóre mają korzenie w Ameryce Łacińskiej, inne w Gruzji, Albanii, Serbii, Chorwacji czy północnych Włoszech. Odwiedzają one nasz kraj – powiedział Soeima, cytowany przez „Jornal de Noticias”.

Jan Bednarek nie był jedynym celem złodziei

Niestety przypadek kadrowicza nie jest odosobnionym incydentem w portugalskim środowisku piłkarskim w ostatnim czasie. W sierpniu podobny los spotkał byłego zawodnika tego samego klubu, Deniza Güla. Reprezentanta Turcji obrabowano, gdy przebywał na obozie szkoleniowym. Straty, jakie wówczas poniósł, wyceniono wstępnie na ćwierć miliona euro.

JAN TOMASZEWSKI GRZMI PO POWOŁANIACH DO KADRY. OSTRY APEL DO URBANA

Rolki