Zmagania na kortach Wimbledonu Iga Świątek zainaugurowała zwycięstwem 6:1, 2:6, 6:3 nad Taylor Townsend. Po ostatniej piłce momentalnie uległa silnym emocjom. W trakcie pomeczowego wywiadu udzielanego bezpośrednio z murawy, przyznała nawet, że ma trudności z zebraniem myśli na dłuższą rozmowę.
Jeszcze przed startem Wimbledonu Iga Świątek podkreślała, że jej oczekiwania wobec tegorocznego turnieju nie są zbyt wygórowane. Ostatnie miesiące pokazały słabszą dyspozycję broniącej tytułu Polki, co uwidocznił m.in. szybki koniec rywalizacji w Bad Homburg. W zawodach uznawanych za przygotowawcze do Wimbledonu musiała uznać wyższość E. Navarro już w pierwszym starciu (5:7, 6:2, 3:6).
Trudności Igi Świątek potwierdziło również starcie z Taylor Townsend. Zawodniczka z Raszyna zaprezentowała nierówną i pełną błędów grę, jednak w kluczowych momentach trzeciego seta zdołała zagrać lepiej i skuteczniej. Ostatecznie, mimo pokonania rywalki 6:1, 2:6, 6:3, Iga Świątek rozpłakała się z powodu nagromadzonego napięcia i stresu.
- Za mną kilka ciężkich tygodni. To nie jest sezon, w którym wszystko działo się, tak jak bym chciała - tłumaczyła jeszcze na korcie. - Nie wiem, czy wygrałam w tym roku jakiś trzysetowy mecz, więc jestem szczęśliwa, że udało mi się zrobić to tutaj. To dla mnie wiele znaczy, otworzyć ten kort jako broniąca tytułu mistrzyni. Po prostu jestem szczęśliwa, że tu jestem - dodała.
Szerzej o nagromadzeniu stresu i łzach po zwycięstwie Iga Świątek opowiedziała dopiero podczas spotkania z dziennikarzami na konferencji prasowej.
- Myślę, że cały proces otwarcia kortu i grania jako obrończyni tytułu jest na pewno bardzo emocjonalny. W zeszłym roku wydarzyło się tutaj prawdopodobnie najwspanialsza rzecz w mojej tenisowej karierze.Dzisiaj też to czułam. To była mieszanka różnych emocji, ale ogólnie jestem szczęśliwa, że wygrałam i mam kolejną szansę na grę na tym korcie - powiedziała Iga Świątek, która w 2. rundzie zagra z Czeszką Karoliną Pliskovą.