Zacięty bój na kortach US Open
Mecz trzeciej rundy turnieju w Nowym Jorku okazał się dla liderki światowego rankingu niezwykle wymagającym sprawdzianem. Iga Świątek pokonała ostatecznie Marie Bouzkovą 7:6 (7-3), 7:6 (7-3). Obie partie zakończyły się dopiero w wyrównanych tie-breakach. Najtrudniejszy moment nastąpił w drugim secie, kiedy Polka musiała bronić aż trzech piłek setowych. Nasza reprezentantka zachowała jednak niesamowity spokój i zdołała odwrócić losy tej partii.
Kluczem do ostatecznego triumfu okazało się doskonałe przygotowanie mentalne polskiej tenisistki. Świątek starała się traktować każdą decydującą piłkę jak zwykły punkt w meczu. Takie podejście pozwoliło jej całkowicie odciąć się od narastającej presji turniejowej. Reprezentantka Polski mogła się dzięki temu skupić wyłącznie na swoich zadaniach na korcie. Zwycięstwo w tak trudnych okolicznościach bez wątpienia buduje dodatkową pewność siebie zawodniczki.
"- To był naprawdę trudny mecz i walka o każdy punkt. Było wiele przełamań, break pointów i trudnych sytuacji. Cieszę się, że w obu tie-breakach podniosłam poziom gry i zdołałam zamknąć mecz, bo czuję, że to było ważne. Uważam, że to było dobre spotkanie" - oceniła podopieczna Francisco Roiga.
Kto będzie kolejną rywalką Polki?
W kolejnej fazie wielkoszlemowych zawodów w Nowym Jorku polska zawodniczka zmierzy się z Qinwen Zheng. Chinka awansowała do czwartej rundy po sensacyjnym zwycięstwie nad Madison Keys. Azjatka pokazała niesamowity charakter, gdyż w decydującym secie przegrywała już 0:5. Ostatecznie zdołała wygrać tamto mordercze spotkanie wynikiem 1:6, 7:6 (7-3), 7:5. Bilans dotychczasowych starć zdecydowanie przemawia na korzyść Polki, która przegrała z Chinką tylko raz na osiem rozegranych spotkań.
Zakończone starcie z czeską tenisistką kosztowało pierwszą rakietę świata bardzo dużo sił. Mimo rozegrania zaledwie dwóch partii, czas trwania meczu i jego intensywność były ogromne. Polska tenisistka zapewniła na szczęście, że zdąży odpocząć przed kolejnym wyzwaniem. Zawodniczka ma zaplanowany pełny dzień przerwy na spokojną odnowę biologiczną. Pozwoli to jej na odpowiednią regenerację przed bardzo ważnym pojedynkiem o ćwierćfinał turnieju.
"- Na pewno się zmęczyłam, po prostu intensywność meczu mogła dużo kosztować. I choć był to mecz dwusetowy, to faktycznie długi. Mam jednak dzień przerwy i mogę się spokojnie zregenerować" - zakończyła Świątek.