Zwycięstwo w doliczonym czasie
Stołeczna drużyna skutecznie zrewanżowała się gospodarzom za niedawną porażkę poniesioną w rozgrywkach pucharowych. Podopieczni trenera Marka Papszuna wywieźli z trudnego terenu cenne trzy punkty, choć w trakcie spotkania stracili wypracowane wcześniej prowadzenie. O końcowym triumfie zdecydowały dwa precyzyjne trafienia Jakuba Żewłakowa, które padły już po upłynięciu regulaminowych dziewięćdziesięciu minut gry. Zawodnik przesądził o ostatecznym wyniku na korzyść przyjezdnych z Warszawy.
Szkoleniowiec gości nie krył zadowolenia z rezultatu, choć dostrzegł słabsze momenty w organizacji gry swojej drużyny. Zwrócił uwagę na konieczność ciężkiej pracy nad regularnością, aby ustabilizować wysoką formę zespołu na dłużej. Bohater spotkania zanotował pierwsze bramki na poziomie ligowym, co zostało docenione przez cały sztab szkoleniowy. Ogólny progres piłkarskiej młodzieży w klubie daje solidne podstawy do optymizmu w walce o czołowe lokaty w tabeli.
- Przyjeżdżając tu ponownie chcieliśmy po sportowemu zrewanżować się Motorowi za wtorkową porażkę w Pucharze Polski i nie mówiąc o grze, ale o wyniku, to jesteśmy usatysfakcjonowani. Był to dla nas trudny mecz, w którym w zbyt prosty sposób straciliśmy prowadzenie. Przed nami jednak dużo pracy, by być drużyną regularnie wygrywającą. Będziemy jednak starać się zaczepić o ścisłą czołówkę ekstraklasy - powiedział Papszun na konferencji prasowej po meczu.
- Dobrze wróży na przyszłość Legii "otwarcie" młodego Żewłakowa, który zdobył pierwsze bramki w lidze, ale i jestem zadowolony z tego, jakie postępy robi nasza młodzież - podkreślił.
Niedosyt w obozie gospodarzy
Zespół z Lublina ma obecnie na swoim koncie zaledwie pięć punktów, co plasuje go na piętnastej pozycji w ligowym zestawieniu. Trener Mariusz Misiura podkreśla dumę z postawy swoich podopiecznych na boisku, jednak ubolewa nad słabym punktowaniem. Gospodarze stworzyli sobie doskonałe okazje strzeleckie w kluczowych momentach, których lepsze wykorzystanie mogło całkowicie odmienić losy tej sportowej rywalizacji. Brak skuteczności okazał się główną przyczyną porażki w starciu z utytułowanym rywalem.
W nadchodzących dniach obie ekipy czeka intensywne przygotowanie do kolejnych ważnych sprawdzianów na krajowych arenach. Motor Lublin poszuka przełamania podczas wyjazdowej potyczki, mierząc się z wymagającym Rakowem Częstochowa. Z kolei stołeczna drużyna zagra przed własną publicznością, gdzie podejmie w ważnym meczu zespół Widzewa Łódź. Wyniki tych spotkań będą kluczowe dla układu sił w najwyższej klasie rozgrywkowej.
- Patrząc na przebieg meczu, ciężko mi zaakceptować jego wynik. Po objęciu prowadzenia mieliśmy sytuacje i powinniśmy wygrywać przynajmniej 3:1, a wtedy inaczej skończyłoby się to spotkanie - zaznaczył.
- Wiele w tym meczu było jednak dobrych zachowań, dlatego z nadzieją i optymizmem czekam na kolejne spotkania - podsumował Misiura.