Spis treści
Trudny mecz i awans Igi Świątek
Na inaugurację zmagań w rzymskim turnieju WTA Iga Świątek wygrała z Caty McNally 6:1, 6:7, 6:3. Pierwsza odsłona należała do Polki, która pewnie dyktowała warunki i kontrolowała przebieg wydarzeń na korcie. W drugiej partii nasza reprezentantka również prowadziła, ale nagle się usztywniła i roztrwoniła przewagę. Doprowadziło to do przegranej w tie-breaku. Ostatni set to znów sporo emocji, spotęgowanych trudnymi warunkami atmosferycznymi – porywistym wiatrem. Ostatecznie Iga Świątek zdołała przeważyć szalę zwycięstwa na swoją stronę.
- Na pewno nie był to łatwy pierwszy mecz. Warunki były dość ciężkie. Piłka leciała powoli. Przez to było dużo długich wymian i wielu momentów, w których można było zbudować przewagę na korcie. Byłam bardzo zadowolona z pierwszego seta, ale potem popełniłam trochę błędów. Caty grała naprawdę dobrze w obronie, czułam, że zawsze wracała jedna piłka więcej. Musiałam być cierpliwa. Cieszę się, że pod koniec meczu byłam solidna, atakowałam odpowiednimi piłkami, ale też potrafiłam zachować cierpliwość i zostać w wymianie - skomentowała mecz Iga Świątek. - Na pewno chciałam rozegrać ostatnio meczów. Czuję, że tego mi brakuje. Chcę grać więcej. W niektórych momentach meczu widać, że jestem trochę zardzewiała, jeśli chodzi o granie punktów. Myślę, że potrzebuję więcej meczów, żeby nabrać pewności w różnych sytuacjach. Cieszę się, że wygrałam dzisiaj, bo daje mi to kolejną szansę - dodała.
Pechowy trening i kontuzja trenera Francisco Roiga
Poczynania Igi Świątek z trybun obserwował jej szkoleniowiec, Francisco Roig, który zmaga się z poważnym urazem. Hiszpan doznał kontuzji kilka dni temu podczas pokazowego treningu z polską zawodniczką, zrywając ścięgno Achillesa. Jak ujawniła tenisistka, po incydencie trener udał się do Warszawy na zabieg chirurgiczny, a następnie powrócił do Włoch. Obecnie porusza się o kulach, z nogą unieruchomioną w gipsie. Co dokładnie wydarzyło się na korcie?
- Trenowaliśmy na Piazza del Popolo. Miał to być otwarty trening na żywo. Powiedziałam: „OK, zagramy w tę fajną grę, w którą graliśmy wcześniej”. Chciałam mu ją pokazać. On naprawdę dobrze gra woleje. Założyliśmy się o 100 euro. Myślałam, że przegram, bo on naprawdę świetnie gra woleje. Powiedziałam: „Może zagramy tylko na połowie kortu? Chcę wygrać, więc trochę cię pogonię”. Miałam już 5-4 i meczbola. On zrobił split step i zerwał sobie Achillesa. Stało się to w sobotę. We wtorek miał już operację w Warszawie. Bardzo chciał wrócić i nie brać wolnego. Naprawdę doceniam, że tu jest, bo na pewno nie jest mu łatwo. Staramy się nim opiekować. Chcieliśmy też pokazać, że to praca zespołowa, wiesz? No i zerwałam Achilles swojemu trenerowi... - dodała.
Daria Abramowicz pomogła kontuzjowanemu Roigowi
Czy nieobecność Francisco Roiga na korcie odbiła się na formie Igi Świątek?
- Nie powiedziałabym. Praktycznie opuścił tylko jeden trening. Ale na pewno nie jest teraz łatwo na treningach, bo nie może być obok mnie. Ale damy radę, na pewno. Myślę, żeby ludzie na początku nie zauważyli, jak poważna jest ta kontuzja, bo on był bardzo dzielny w tamtym momencie. Ja bym się rozryczała i zrobiła dramę. Jego twarz była zupełnie normalna. Na początku myślałam, że żartuje. Mój sparingpartner też myślał, że on żartuje - dodała Iga, która zdradziła, że jej trener na operację do Warszawy poleciał w towarzystwie Darii Abramowicz. - To jej pierwszy turniej z nim, więc nie mieli okazji się poznać. Może teraz trochę lepiej się poznali - stwierdziła.