Iga Świątek po awansie w Wimbledonie. Zwykły dzień w biurze polskiej tenisistki

Iga Świątek bez większych problemów awansowała do trzeciej rundy Wimbledonu po zwycięstwie nad Karoliną Pliskovą 6:1, 6:3. Po trudniejszym pierwszym meczu turnieju, czwartkowe spotkanie było dla polskiej tenisistki znacznie spokojniejsze. Obrończyni tytułu przyznała, że czuła się, jakby to był zwykły dzień w biurze.

Iga Świątek po awansie w.jpg
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Ręka osoby w białej rękawiczce trzymająca rakietę tenisową nad trawiastym kortem obok lecącej piłki.

Spokojny awans Igi Świątek

W czwartkowym meczu drugiej rundy Wimbledonu Iga Świątek pokonała Karolinę Pliskovą 6:1, 6:3. Polska tenisistka przyznała, że spotkanie to różniło się znacznie od jej wtorkowej inauguracji, kiedy to po ponad dwóch godzinach walki wygrała z Amerykanką Taylor Townsend 6:1, 2:6, 6:3. Pierwszemu meczowi towarzyszyła dodatkowa presja związana z obroną tytułu i obecnością bliskich w loży królewskiej.

Obrończyni tytułu zauważyła, że do pierwszego spotkania podchodzono jak do wielkiego widowiska. Z kolei w czwartek Świątek czuła się bardziej komfortowo i mogła lepiej skupić się na swojej grze. W jej ocenie, to poczucie normalności bardzo pomogło w przygotowaniach i koncentracji na korcie.

"Wszyscy wokół mnie przygotowywali się do tego meczu. Wszyscy o nim rozmawiali, jakby każdy chciał go zobaczyć. Było zapowiadane na wielkie widowisko, mimo że to dopiero pierwsza runda. To dość niezwykłe. Dzisiaj czułam się tak, jakby to był zwykły dzień w biurze. To na pewno pomogło w przygotowaniach, skupieniu i całej reszcie" - przyznała Świątek.

"Nie bardzo mogę porównać te mecze, bo to oczywiście inne przeciwniczki i zupełnie inne style gry. Taylor grała o wiele bardziej podstępny tenis, więc momentami trudniej było się do tego dostosować. Dzisiaj czułam, że grałam skuteczniej i solidniej. Nie popełniłam aż tylu niewymuszonych błędów. Wykorzystałam swoją przewagę i pewność siebie, aby utrzymać to do samego końca meczu. W spotkaniu z Taylor w drugim secie wyraźnie obniżyłam swój poziom" - dodała.

Jak przebiegał mecz z Pliskovą?

Karolina Pliskova to finalistka Wimbledonu z 2021 roku i była liderka rankingu, która obecnie zajmuje 73. miejsce po straconym z powodu kontuzji sezonie 2025. Było to ich czwarte spotkanie i czwarte zwycięstwo Igi Świątek. Polka rozpoczęła mecz znakomicie, tracąc zaledwie jeden punkt w pierwszych czterech gemach. Mimo chwilowego potknięcia w piątym gemie, szybko wróciła do dobrej gry i wygrała pierwszą partię w 25 minut.

Początek drugiego seta był bardziej wyrównany. Czeszka objęła prowadzenie 2:0, jednak Świątek szybko odrobiła straty i wyszła na prowadzenie 4:2. Skuteczność pierwszego serwisu Polki wyniosła 77 procent, a w trakcie meczu zanotowała 17 zagrań wygrywających. Zmusiła również rywalkę do popełnienia 23 błędów, podczas gdy Pliskova miała tylko siedem "winnerów".

"Na pewno jestem zadowolona z tego, jak zagrałam. Przez cały mecz byłam bardzo solidna, skoncentrowana i powtarzalna, co ogromnie mnie cieszy" - oceniła.

Kim będzie kolejna rywalka Igi Świątek?

W trzeciej rundzie, zaplanowanej na sobotę, Iga Świątek zmierzy się z rozstawioną z numerem 29 Alexandrą Ealą. Tenisistka z Filipin pokonała Australijkę Mayę Joint 3:6, 6:2, 6:0 w swoim meczu drugiej rundy. Bilans dotychczasowych spotkań Świątek z Ealą wynosi 1-1, jednak obie zawodniczki zmierzą się po raz pierwszy na kortach trawiastych.

Polka przygotowuje się do trudnego wyzwania. Świątek zwróciła uwagę na podstępny styl gry Ealy, który na trawiastej nawierzchni może być jeszcze bardziej wymagający. Zapowiedziała jednak pełną gotowość i odpowiednie przygotowanie do sobotniego starcia.

"Nie znam za bardzo jej gry na trawie, ale generalnie wiem, jak gra, bo już ze sobą rywalizowałyśmy. Gra bardzo podstępnie i mogę się domyślać, że na trawie, ze względu na nawierzchnię, jest to jeszcze bardziej zdradliwe. Na pewno wykorzystuje swoje atuty, zmianę rytmu. Przygotuję się i będę gotowa" - zapowiedziała Świątek.