Iga Świątek odpada z Wimbledonu. Co zawiodło w meczu Polki?

Iga Świątek pożegnała się z wielkoszlemowym turniejem w Londynie. Iga Świątek odpadła już w trzeciej rundzie Wimbledonu, co jest wynikiem znacznie słabszym od wcześniejszych oczekiwań. Polska tenisistka przegrała w dwóch setach, jednak wciąż deklaruje ogromną motywację do treningów.

Iga Świątek odpada z Wimb.jpg
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Rakieta tenisowa i żółte piłki leżące na trawiastym korcie. W tle nogi osoby w białych butach sportowych.

Porażka z Alexandrą Ealą i problemy na korcie

W obecnym sezonie najlepszym osiągnięciem polskiej tenisistki pozostaje półfinał prestiżowego turnieju w Rzymie. W trzeciej rundzie londyńskich zawodów przegrała z rozstawioną z numerem 29. Alexandrą Ealą z Filipin wynikiem 6:7 (9-11), 2:6. Dla zawodniczki mającej na koncie sześć tytułów wielkoszlemowych tak wczesne pożegnanie z rywalizacją na trawie nie jest traktowane jako wielkie rozczarowanie. Polka przyznaje wprost, że musi teraz skupić się na gruntownej poprawie własnej techniki gry, a nie na oczekiwaniu samych zwycięstw. Główną przyczyną sobotniej przegranej była gigantyczna liczba niewymuszonych błędów popełnionych podczas rywalizacji.

Liderka polskiego tenisa zanotowała ich aż 44, co daje niezwykle wysoką średnią dwóch pomyłek na każdego gema w spotkaniu. Zawodniczka psuła wydawałoby się całkowicie bezproblemowe piłki, w tym uderzenia odgrywane blisko siatki. Dodatkową trudność na korcie stanowił bardzo wolny serwis filipińskiej przeciwniczki, do którego kompletnie nie potrafiła się dostosować w trakcie całego meczu. Średnia prędkość pierwszego podania rywalki wynosiła tylko 140 km/h, podczas gdy serwis Polki wynosił 165 km/h, a Aryny Sabalenki blisko 178 km/h. Mimo ogromnych problemów ze znalezieniem odpowiedniego rytmu, tenisistka niezmiennie deklaruje potężne chęci do sportowej pracy.

"- Nie dbam już o wyniki. Byłam na nich tak bardzo skupiona, że trudno było tak dalej funkcjonować. Naprawdę staram się to odpuścić. Nie mam dobrych wyników, więc nie będę ich od siebie oczekiwać, bo one po prostu się nie pojawiają. Nie jestem jeszcze na tym poziomie. Muszę zacząć pracę od początku i spróbować po prostu poprawić swój tenis - powiedziała sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa."

"- Naprawdę nie potrafię wyjaśnić uderzeń ramą przy drive wolejach. Zwykle zagrywam je dobrze. Takie jest życie - powiedziała."

Jakie będą konsekwencje londyńskiej przegranej?

W pierwszej partii sobotniego pojedynku losy rywalizacji rozstrzygnęły się w bardzo zaciętym i wyrównanym tie-breaku. Reprezentantka Polski wypracowała wprawdzie dwie piłki setowe przy serwisie przeciwniczki, ale przy stanie 9-9 nie zdołała wywalczyć decydującego punktu. Moment dekoncentracji wystarczył, aby chwilę później Eala zdołała z sukcesem zamknąć całego seta na swoją korzyść. Poważnym mankamentem nękającym Polkę w ostatnich miesiącach jest wyraźna tendencja do tracenia kilku gemów w stosunkowo krótkim czasie. Druga odsłona spotkania rozpoczęła się od straty aż czterech kolejnych partii, z czego faworytka nie potrafiła się już podnieść.

Wynik spotkania oznacza bardzo bolesne skutki rankingowe, ponieważ reprezentantka biało-czerwonych zaliczy spadek z trzeciego na co najmniej szóste miejsce w globalnym zestawieniu. Z filipińską tenisistką zagrała dopiero po raz trzeci w karierze, jednak musiała przełknąć już drugą gorycz porażki. Miesiąc wcześniej niespodziewanie wcześnie, bo na etapie 1/8 finału, pożegnała się z wielkoszlemowym French Open rozgrywanym na paryskich kortach. Sama zainteresowana całkowicie odmiennie ocenia jednak fundamentalne przyczyny obu wymienionych niepowodzeń na światowych arenach. W Londynie zadecydowały czysto sportowe niuanse tenisowe, podczas gdy we Francji zgubiła ją nadmierna presja mentalna i duża niedokładność uderzeń.

"- Tutaj mam poczucie, że zadecydowały kwestie tenisowe. Walczyłam, ale to nie wystarczyło. Oczywiście mogłam zagrać lepiej, ale ona grała świetnie i wykorzystała swoje szanse. W Paryżu przede wszystkim nie radziłam sobie z presją i zagrywałam niecelnie - oceniła."