Początkowa faza spotkania upłynęła pod znakiem ogromnej dominacji Brazylii w aspekcie posiadania futbolówki. Zespół z Azji ustawił jednak szczelną zaporę z tyłu, skutecznie blokując wszelkie próby stworzenia zagrożenia. Defensywna postawa przyniosła niespodziewany efekt w 29. minucie, kiedy Kaishu Sano przechwycił zagraną w poprzek boiska piłkę. Zawodnik pomknął w stronę bramki i precyzyjnie uderzył w dalszy róg, nie dając najmniejszych szans Alissonowi na skuteczną interwencję.
Utrata gola wyraźnie wytrąciła z równowagi faworytów tego widowiska. Gracze w żółtych koszulkach sprawiali wrażenie całkowicie zdezorientowanych, a ich ofensywne poczynania charakteryzowały się sporym chaosem, który nie potrafił rozbić defensywnego monolitu rywali z Azji.
Szkoleniowiec Carlo Ancelotti w trakcie przerwy zareagował na boiskowe wydarzenia, polecając swoim graczom intensywniejsze posyłanie ostrych wrzutek w obręb szesnastki. Dodatkowo kazał zaangażować w ataki zdecydowanie większą liczbę zawodników. Ta zmiana strategii szybko przyniosła wymierne korzyści na boisku. Już w 56. minucie Casemiro wykorzystał precyzyjne dośrodkowanie, pakując piłkę głową do siatki. Niewiele brakowało, aby chwilę później Vinicius Junior dał swojej drużynie prowadzenie, jednak jego brawurowy rajd zakończył się uderzeniem w słupek.
W drugiej części rywalizacji przewaga piłkarzy z Ameryki Południowej przybrała wręcz przygniatające rozmiary. Chociaż wszyscy zgromadzeni na stadionie powoli szykowali się na dodatkowy czas gry, faworyci wyprowadzili decydujący atak. Na listę strzelców wpisał się wprowadzony z ławki rezerwowych Gabriel Martinelli, posyłając piłkę do bramki w 96. minucie. Dosłownie kilka momentów po tej sytuacji arbiter prowadzący zawody odgwizdał koniec starcia.
Wygrana przypieczętowała awans Brazylijczyków do fazy 1/8 finału piłkarskich mistrzostw świata rozgrywanych w 2026 roku. Kolejnego rywala poznają po meczu reprezentacji Wybrzeża Kości Słoniowej z Norwegią.