Spis treści
Dramatyczny przebieg meczu Holandia - Maroko na mundialu
Spotkanie przez długi czas układało się po myśli europejskiej drużyny, która w 72. minucie objęła prowadzenie. Bramkę dla zespołu pomarańczowych zdobył Cody Gakpo, co wywołało u zawodnika potężne wzruszenie. Kilka dni wcześniej piłkarz Liverpoolu oraz jego partnerka poinformowali opinię publiczną o poronieniu. Holendrzy byli o krok od przypieczętowania awansu, ale w doliczonym czasie gry Issa Diop strzelił wyrównującego gola dla afrykańskiej ekipy.
W trakcie dogrywki holenderski bramkarz Bart Verbruggen wielokrotnie ratował swój zespół przed stratą bramki. O ostatecznym rozstrzygnięciu zadecydowały rzuty karne, w których Marokańczycy wykazali się znacznie większą skutecznością i opanowaniem nerwów. Teun Koopmeiners oraz Wout Weghorst trafili dla Holandii, jednak Justin Kluivert, Quinten Timber i Crysencio Summerville zmarnowali swoje szanse. Decydującą jedenastkę pewnie wykorzystał Ismael Saibari, zapewniając swojej drużynie awans do meczu z Kanadą.
Dlaczego marokańscy kibice starli się z policją w Hadze?
Po zakończeniu konkursu rzutów karnych sympatycy afrykańskiej drużyny rozpoczęli żywiołowe celebrowanie awansu. Na ulicach Rotterdamu, Amsterdamu oraz Utrechtu dumnie powiewały marokańskie i berberyjskie flagi. Mieszkańcy obserwowali przejazdy trąbiących samochodów i pokazy fajerwerków, a w dzielnicy Nieuw-West młodzi ludzie skandowali hasła nakazujące Holendrom powrót do domu. W większości tych miejsc zabawa przebiegała spokojnie, a lokalni rezydenci wręcz gratulowali zwycięzcom.
Zdecydowanie bardziej napięta sytuacja miała miejsce w Hadze, szczególnie w okolicach dzielnicy Schilderswijk i ulicy Vaillantlaan. Grupy agresywnych osób rzucały w stronę policjantów fajerwerkami, racami oraz szklanymi butelkami. Funkcjonariusze z oddziałów prewencji musieli użyć armatki wodnej, aby opanować tłum i odsunąć go od głównej arterii komunikacyjnej. Lokalne służby potwierdziły, że w wyniku nocnych konfrontacji doszło do co najmniej jednego oficjalnego zatrzymania.
„Między policją a kibicami piłkarskimi na ulicy trwa gra w kotka i myszkę”