Ekstraklasa. Kto naprawdę decyduje o ligowym terminarzu?

Dyrektor operacyjny Ekstraklasy SA Marcin Stefański ujawnia, że ostateczny wpływ na układanie terminarza piłkarskiego mają abonenci stacji telewizyjnych. Kluby grające w europejskich pucharach mogą wnioskować o ułatwienia, by skupić się na awansach, ale to widzowie w dużej mierze determinują wybory nadawców, wpływając na Ekstraklasę.

Ramię operatora kamery telewizyjnej filmującego mecz piłki nożnej na stadionie. O roli nadawców w Ekstraklasie czytaj w Eska.
Autor: Redaktor internetowy/ Wygenerowane przez AI Kamera telewizyjna filmująca mecz piłki nożnej na pełnym kibiców stadionie.

Pucharowicze z przywilejami

Zbliża się decydująca faza rundy jesiennej w polskiej Ekstraklasie, a kibice dostrzegają nagromadzenie meczów czołówki. W tym sezonie aż pięć polskich drużyn grało w eliminacjach do europejskich rozgrywek. Zespoły te mogą przed rozpoczęciem sezonu składać więcej uwag dotyczących terminarza. Chodzi o maksymalne odciążenie ich pod kątem logistyki w czasie walki o awans.

Kluby rywalizujące w Europie miały prawo prosić o brak dalekich wyjazdów w upalne miesiące lub przesunięcie najtrudniejszych meczów ligowych. Żadna z pucharowych drużyn nie chciała spotkać się w eliminacyjnym okresie z Legią Warszawa. Nie jest to jedynie obawa sportowa, lecz potrzeba organizacyjnego spokoju i koncentracji.

"Tu nawet nie chodzi o sprawy stricte sportowe, ale bardziej o to, aby wszystkie działy w klubie mogły się skupić i przygotować do meczów w Europie, a najważniejszych dla nich spotkań nie przekładać" - powiedział Marcin Stefański, dyrektor operacyjny Ekstraklasy SA.

Dlaczego hitów nie ma na starcie sezonu?

Spotkania, na które fani czekają najbardziej, są istotne również dla posiadaczy praw do transmisji. Telewizjom zależy na pewności terminu rozegrania kluczowych widowisk. Z tego powodu władze Ekstraklasy SA unikają planowania topowych starć w trakcie eliminacji UEFA. Mecze, które ze względu na terminarz wpadły w kolizję, przenoszone są zwykle na początek września, wraz z 1. rundą Pucharu Polski.

Dopiero po zamknięciu kalendarza eliminacji europejskich, kibice oglądają zagęszczenie wewnątrzligowych hitów. Dzieje się tak, ponieważ polskie zespoły walczą o awans do fazy ligowej. Sytuację utrudniają zawiłości organizacyjne w samych miastach – przed sezonem spływa ponad sto zastrzeżeń związanych z imprezami na stadionach lub remontami boisk.

Głos mają abonenci

Czas i dzień rozgrywania spotkania zależą od umów ze stacjami Canal+ i TVP. W Polsce prawa do pokazywania spotkań ligowych są zcentralizowane. Choć zyski dzielone są według wyznaczonych zasad, same mecze w najatrakcyjniejszych godzinach rezerwowane są dla zespołów przyciągających największą publiczność.

Zdaniem Stefańskiego to właśnie widzowie swoimi pilotami czy ekranami komputerów dokonują wyboru. Mecze z najwyższą frekwencją w telewizji to zazwyczaj spotkania z udziałem Lecha Poznań, Legii Warszawa, Jagiellonii Białystok czy Wisły Kraków. Kiedy jakaś drużyna zyskuje wyższą formę, także staje się atrakcyjna do pokazania we wczesny wieczór w piątek lub niedzielę.

"Ja mówię, że na końcu terminarz układają abonenci, którzy włączonymi telewizorami, komórkami czy laptopami głosują, kiedy mecz ma rozgrywać Legia, Lech czy Wieczysta" - dodał Stefański.

Dwa dni przerwy wystarczą

Włodarze Ekstraklasy zgłaszają nadawcom wytyczne ze względów bezpieczeństwa. Oznacza to m.in. zakaz meczów w Warszawie podczas głównych świąt państwowych. Zgodnie z zasadami przerwa między meczami np. pucharowymi a ligowymi musi wynosić równe dwa pełne dni. Drużyny występujące we wtorek mogą grać w piątek.

Wyjątkowo ze względów społecznych i organizacyjnych spotkań nie planuje się na 1 listopada. W 13. kolejce rundy PKO BP Ekstraklasy nie zaplanowano w niedzielę 1.11.2026 r. żadnego meczu ze względu na konieczność zabezpieczenia miast i dojazdów na cmentarze przez odpowiednie służby. Niektóre obiekty, m.in. w Poznaniu czy Gliwicach, usytuowane są w bezpośredniej strefie cmentarnej.

 

ROLKI