Dobre skoki, ale złe warunki. Paweł Wąsek mówi o powiewie optymizmu
Po skoku w pierwszej serii nieco przypomnieliśmy sobie konkurs w Zakopanem sprzed roku, kiedy Paweł Wąsek walczył o podium. Dzisiaj jednak, mimo dobrych skoków, do podium zabrakło bardzo dużo. Warunki dorzuciły swoje trzy grosze.
Pierwszy skok był dobry, ale trener powiedział, że ten z drugiej serii był jeszcze lepszy. Tylko niestety dzisiejszy konkurs był bardzo loteryjny. Trzeba było się liczyć z tym, że różnie to może być. W pierwszej serii warunki mi dopisały, a w drugiej serii trochę tego szczęścia zabrakło. Cieszę się z tego, że pod względem technicznym te dwa skoki wyglądały dobrze i na tym można budować coś więcej - mówi Paweł Wąsek.
Najważniejsze w kontekście Wąska jest chyba to, że kryzys, który ewidentnie dopadł go podczas Turnieju Czterech Skoczni, wydaje się być zażegnany.
Na pewno Zakopane wlało trochę optymizmu. Starałem się tu przyjechać z zupełnie innym nastawieniem - nieważne jak te skoki będą wyglądać, chciałem się po prostu cieszyć tym weekendem. Tym, że mogę tu być, że mogę skakać przy tak licznej publiczności. Trochę mi to pomogło. Głowa, że tak powiem, puściła i łatwiej było do wszystkiego podejść.
Paweł Wąsek nie pojedzie do Sapporo, nie wiemy jeszcze, czy zobaczymy go podczas mistrzostw świata w lotach.
Wierzę w plan, jaki trener ma wobec mnie. Będę się starał go w stu procentach zrealizować i wykorzystać - słyszymy.
Jak dodaje Wąsek, wyjazd do Włoch na imprezę czterolecia w ostatnim czasie wydawał się mocno oddalać, ale nic nie jest jeszcze przesądzone. - Walczę o powołanie na igrzyska. Dalej się nie poddaję. Wierzę, że mogę tam pojechać i będę walczył o to do samego końca.
Polecany artykuł: