Start Polaka w biegu na 1000 metrów nie zakończył się wywalczeniem krążka, ale sam zawodnik ocenia swój występ pozytywnie. Panczenista przyznał, że przejazd był bliski perfekcji, a jedynym mankamentem okazała się prosta krzyżówkowa. Żurek żałował braku bezpośredniej rywalizacji z najszybszymi, co wymusiło na nim korektę toru jazdy. Reprezentant Polski musiał zwolnić, aby uniknąć kolizji, co skomentował w następujący sposób:
Niemalże idealny bieg, oprócz prostej krzyżówkowej, gdzie miałem zbyt dużą prędkość. Brakowało mi tej drugiej osoby, żeby się pościgać. Gdybym jechał w parze z Jenningiem De Boo (srebrnym medalistą) albo z Jordanem Stolzem (mistrzem olimpijskim), byłoby mi lepiej, a tak musiałem jedno odbicie odpuścić, żeby się nie zderzyć płozami z rywalem przy zmianie toru, a to było na wejściu w wiraż. Biorę to na klatę
Złoty medal trafił do Jordana Stolza, który ustanowił nowy rekord olimpijski z wynikiem 1:06.28. Podium uzupełnili Jenning de Boo oraz Chińczyk Zhongyan Ning. Polakowi do brązowego krążka zabrakło niewiele, gdyż uzyskał czas 1:07.41. Reakcja na wynik była bardzo emocjonalna, ale sztab szkoleniowy szybko podniósł zawodnika na duchu przed kolejnym wyzwaniem. Damian Żurek opisał swoje pierwsze wrażenia po minięciu linii mety:
Miałem ciemno przed oczami, chwilę mi zajęło zanim zobaczyłem moje miejsce, przez moment było trochę takiej złości i smutku, po czym podjechałem do trenerów i do całej mojej ekipy. Od razu wszyscy mnie pocieszyli i powiedzieli, że to jest dobry prognostyk na nadchodzące 500 metrów, więc ze spokojem patrzymy w przyszłość
Najważniejszy moment igrzysk dla reprezentanta Polski nadejdzie w najbliższą sobotę. To właśnie na dystansie 500 metrów łyżwiarz czuje się w tym sezonie najmocniej. Pomiary treningowe oraz samopoczucie wskazują na znakomitą dyspozycję fizyczną, popartą roczną pracą nad sferą mentalną. Zawodnik podkreśla swoje przygotowanie:
Mam olimpijską formę i wiem, że jestem w najwyższej dyspozycji w tym sezonie i w ogóle w karierze. Wszystkie parametry to pokazują. Na treningach czuję się świetnie, na siłowni również, przede wszystkim mentalnie. Pracowałem cały rok nad swoim przygotowaniem mentalnym
Czwarte miejsce często określane jest mianem najgorszego dla sportowca, co rodzi pytania o trwałość sukcesu w pamięci kibiców. Żurek podchodzi do tego jednak z godnością. Dla zawodnika z Tomaszowa Mazowieckiego kluczowe jest potwierdzenie przynależności do światowej czołówki i możliwość reprezentowania barw narodowych. Tak panczenista podsumował swoją lokatę:
Z jednej strony ludzie nie będą o mnie pamiętać, bo byłem czwarty na igrzyskach. Zapamiętuje się jedynie tych z podium, ale ja jestem z tego dumny i zostanie to ze mną, bo udowodniłem sobie, że jestem na najwyższym poziomie i jestem dumny z tego, że jestem Polakiem i mogę reprezentować nasz kraj
Walka o medale na najkrótszym dystansie rozegra się w sobotni wieczór 14 lutego na torze w Mediolanie. Kibice będą mogli śledzić zmagania panczenistów za pośrednictwem transmisji telewizyjnych w Eurosporcie oraz na platformie HBO Max.