Sądy każą płacić 9000 zł za zmianę płci. Posłanka ujawnia szokujące praktyki

Procedura prawnego uzgodnienia płci w Polsce, mimo niedawnych ułatwień, wciąż bywa drogą przez mękę. Posłanka Marta Stożek w interpelacji do Ministra Sprawiedliwości alarmuje, że sądy obciążają osoby transpłciowe gigantycznymi kosztami za niepotrzebne i upokarzające badania, ignorując ich prywatną dokumentację medyczną.

Drewniany młotek sędziowski leży na stole w sali rozpraw. O kosztach procesu zmiany płci przeczytasz na Eska.
Autor: Pixabay.com
  • Choć niedawna uchwała Sądu Najwyższego miała uprościć proces, w praktyce sądy nadal generują ogromne problemy.
  • Osoby starające się o zmianę danych są zmuszane do płacenia tysięcy złotych za opinie biegłych, którzy stosują przestarzałe metody.
  • Posłanka wskazuje, że polskie realia drastycznie odbiegają od europejskich standardów, gdzie zmiana płci odbywa się bez udziału sądu.

Nowe przepisy miały pomóc, ale sądy tworzą kolejne bariery

W marcu 2025 roku uchwała Sądu Najwyższego miała być przełomem – uprościła procedurę uzgodnienia płci, znosząc m.in. konieczność pozywania własnych rodziców. Jak jednak alarmuje w swojej interpelacji posłanka Marta Stożek, rzeczywistość w wielu sądach okazała się inna. Z jej ustaleń wynika, że sędziowie nagminnie ignorują kompletną dokumentację medyczną dostarczaną przez wnioskodawców, w tym opinie specjalistów czy zaświadczenia o przebytych operacjach.

Zamiast tego, jak czytamy w dokumencie, sądy rutynowo powołują biegłych, którzy przeprowadzają badania w sposób urągający standardom. Posłanka opisuje, że biegli często nie zapoznają się z aktami sprawy, a w trakcie badań używają przestarzałych testów psychologicznych, zadając absurdalne i naruszające prywatność pytania, m.in. o kradzież bielizny czy przekonania religijne.

Sąd obciążył młodą osobę kosztami w wysokości 9 tys. zł

Najbardziej bulwersującym problemem, na który zwraca uwagę Marta Stożek, są zaporowe koszty, jakimi obciążane są osoby transpłciowe. Za wymuszone przez sąd, często niepotrzebne i traumatyzujące badania, płacą sami wnioskodawcy. Posłanka przytacza konkretny przykład sprawy toczącej się przed Sądem Rejonowym dla Łodzi-Widzewa w Łodzi.

W tej sprawie dwudziestoletnia osoba, będąca tuż po maturze i bez stałego źródła dochodu, została obciążona kosztami opinii trzech biegłych w wysokości blisko 9 000 złotych. Zdaniem posłanki, takie praktyki wywołują „efekt mrożący” i mogą stanowić barierę w dostępie do konstytucyjnego prawa do sądu, uzależniając je od statusu majątkowego obywatela.

Jak Polska wypada na tle Europy? Pytania o pilną potrzebę nowej ustawy

W interpelacji podkreślono, że Polska pozostaje w tyle za wieloma krajami europejskimi, takimi jak Niemcy, Hiszpania, Belgia czy Finlandia. Tam zrezygnowano z drogi sądowej na rzecz prostej procedury administracyjnej opartej na zasadzie samostanowienia. Oznacza to, że zmiana danych w dokumentach odbywa się na podstawie oświadczenia w urzędzie, bez konieczności przechodzenia diagnoz medycznych czy badań psychiatrycznych.

W związku z tym posłanka Marta Stożek kieruje do Ministra Sprawiedliwości serię pytań. Chce wiedzieć, czy resort planuje pilne zmiany, które przeniosą koszty opinii biegłych na Skarb Państwa, oraz czy zamierza zainicjować prace nad kompleksową ustawą, która wprowadziłaby w Polsce nowoczesne, oparte na samostanowieniu rozwiązania.

DZIEMIANOWICZ-BĄK WS. TRANSKRYPCJI MAŁŻEŃSTW JEDNOPŁCIOWYCH: LEPIEJ PÓŹNO NIŻ WCALE