- Ogień pojawił się w czwartek 28 maja po godzinie 13:30 w miejscowości Międzylesie na terenie powiatu wołomińskiego i ostatecznie strawił obszar aż stu hektarów.
- Do trudnej akcji gaśniczej rzucono potężne siły obejmujące czterystu strażaków, pół tysiąca funkcjonariuszy policji oraz specjalistyczny sprzęt lotniczy w postaci maszyn Black Hawk i Dromader.
- Szef polskiego rządu potwierdził zadysponowanie ogromnego wsparcia dla walczących z żywiołem ratowników, a z powodu narastającego zagrożenia całkowicie zamknięto odcinek drogi krajowej numer 50 między Stanisławowem a Łochowem.
- Służby musiały błyskawicznie wywieźć 42 osoby z osiedla domków letniskowych w Ołdakowiźnie ze względu na szybkie rozprzestrzenianie się płomieni niesionych przez silny wiatr, natomiast lokalne władze poprosiły o drastyczne oszczędzanie wody.
- Służby walczą z pożarem w powiecie wołomińskim. Jestem w stałym kontakcie z ministrem MSWiA i szefami służb – na miejscu działa już policyjny Black Hawk i Dromadery. Kierowane są kolejne siły, a najważniejsze pozostaje bezpieczeństwo mieszkańców i opanowanie sytuacji – poinformował Donald Tusk we wpisie opublikowanym na platformie społecznościowej X.
Stołeczni mundurowi za pośrednictwem serwisu X poinformowali o konieczności natychmiastowego opuszczenia terenów rekreacyjnych przez wszystkich letników przebywających w Ołdakowiźnie w powiecie mińskim. Urzędnicy z gminy Stanisławów wydali z kolei pilny komunikat z prośbą o radykalne zmniejszenie zużycia bieżącej wody w domach przez okolicznych mieszkańców. Taki krok był po prostu niezbędny do zagwarantowania odpowiedniego ciśnienia w sieci wodociągowej i zasilania wozów bojowych straży pożarnej. Rzeczniczka wojewody mazowieckiego Luiza Jurgiel-Żyła przekazała w oficjalnym oświadczeniu o zajęciu przez płomienie obszaru przekraczającego dziesięć hektarów. Trudne warunki pogodowe i silne podmuchy wiatru mocno komplikowały pracę ratowników. Zaplanowano również wieczorne posiedzenie lokalnego sztabu kryzysowego w celu sprawnej koordynacji działań.
Wieli pożar pod Warszawą
Pierwsze sygnały o pojawieniu się zagrożenia strażacy odebrali w czwartek dokładnie o godzinie 13:37. Początkowe raporty z miejsca zdarzenia sugerowały spalenie zaledwie pięciu hektarów lasu. Komunikat Państwowej Straży Pożarnej opublikowany w mediach społecznościowych punktualnie o godzinie 20:00 wskazywał już na podwojenie tego obszaru. Sytuacja okazała się jednak znacznie bardziej dramatyczna, ponieważ wiceminister spraw wewnętrznych Wiesław Leśniakiewicz poinformował na nocnym briefingu prasowym o objęciu pożarem aż stu hektarów. Przedstawiciele Lasów Państwowych doprecyzowali te informacje o charakterystykę samego zjawiska. Żywioł na samym początku trawił wyłącznie korony drzew, aby w późniejszej fazie przenieść się do znacznie niższych partii ściółki leśnej.