Kulisy uwolnienia Andrzeja Poczobuta. W tle rola Trumpa i niepewność do samego końca

28 kwietnia w wyniku wymiany więźniów na polską stronę wrócił Andrzej Poczobut, który spędził tam ponad pięć lat za kratami. Dziennikarz został aresztowany w marcu 2021 roku pod zarzutem „wzniecania nienawiści” i działań antypaństwowych. Władysław Kosiniak-Kamysz w TVN24 przyznał w środę, że w procesie uwolnienia Poczobuta kluczowe znaczenie miały polskie służby specjalne i ich koordynator. Wskazany Tomasz Siemoniak ujawnił na antenie TVP Info szczegóły tej operacji, podkreślając wagę działań Donalda Trumpa oraz ryzyko odwołania wymiany przez Aleksandra Łukaszenkę na każdym etapie.

Andrzej Poczobut
Autor: Roman Imielski/Facebook, Radek Pietruszka/PAP/ PAP Andrzej Poczobut

Uwolnienie Andrzeja Poczobuta po latach więzienia

Dziennikarz i działacz polskiej mniejszości na Białorusi odzyskał wolność po ponad 5 latach spędzonych w więzieniu. Jego powrót do kraju był możliwy dzięki operacji wymiany więźniów. Szczegóły tych działań ujawnili w środę politycy: Władysław Kosiniak-Kamysz oraz Tomasz Siemoniak.

We wtorek na polsko-białoruskiej granicy przeprowadzono wymianę więźniów w formule „pięciu za pięciu”. Do Polski wrócił m.in. Andrzej Poczobut oraz duchowny Grzegorz Gaweł, krakowski karmelita. Białoruskie władze wypuściły trzy osoby powiązane z Polską i dwóch obywateli Mołdawii. Strona polska również przekazała pięciu więźniów. Nie ujawniono personaliów trzeciej uwolnionej osoby – to obywatel Białorusi, współpracujący z polskimi służbami, który poprosił o zachowanie anonimowości.

Władysław Kosiniak-Kamysz o roli polskich służb i USA

Szef MON, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, pytany na antenie TVN o to, kto najbardziej przyczynił się do sukcesu operacji, wskazał na bezpośrednio zaangażowane podmioty.

Galeria poniżej: Tak więzienie zmieniło Andrzeja Poczobuta

„Zawsze ci, którzy są zaangażowani bezpośrednio, czyli na pewno służby specjalne. Ważną rolę odegrał minister Tomasz Siemoniak również w kontaktach z USA. A w całym globalnym procesie to tutaj Stany Zjednoczone, kluczowa rola i zaangażowanie” - mówił w TVN.

Wicepremier podkreślił, że atuty, jakimi dysponowała Polska, okazały się niezwykle istotne.

Sonda
Jak oceniasz uwolnienie Andrzeja Poczobuta z białoruskiego więzienia?

„Najpierw Polska pokazała, że potrafi być prawdziwym sojusznikiem [dla USA], a teraz to, o co się upominała, zostało wypełnione. To relacja dwustronna, relacja solidarności i bardzo stronie amerykańskiej dziękujemy” - tłumaczył.

Dodał również, że transakcja wymagała obustronnych interesów.

„Nam bardzo zależało [...] Przyjaciół [Polski] i Polaków Polska nie zostawia samych, zawsze o nich walczy” - podkreślił.

Tomasz Siemoniak zdradza kulisy negocjacji z Białorusią

Tomasz Siemoniak, goszcząc w TVP Info, odniósł się do kwestii przypisywania sobie zasług za sukces wymiany.

„Ja z zażenowaniem wczoraj obserwowałem taki wyścig, kto jest tutaj „najmojszy” w tej całej operacji [uwolnienia Andrzeja Poczobuta]. […] Na pewno rozmowa prezydenta Nawrockiego z prezydentem Trumpem miała znaczenie dla sprawy (...) Natomiast wczorajsze powodzenie to była praca wielu setek ludzi. Setek ludzi nie tylko w Polsce. I wszystkim, którzy się do tego przyczynili, należy się szacunek. To nie jest niczyja własność” - wskazał.

Minister koordynator zaznaczył jednak kluczowe wsparcie ze strony prezydenta elekta USA.

„Na pewno jego [Donalda Trumpa] zielone światło dla negocjatorów, to że nominował specjalnego pełnomocnika do spraw białoruskich. Uważam, że odegrał tutaj [w uwolnieniu Andrzeja Poczobuta] bardzo dużą rolę” - podkreślił jednak.

Siemoniak jasno określił, jak wyglądały priorytety polskiego rządu w rozmowach z Mińskiem.

„To był nasz warunek, przyjęty przez drugą stronę, więc dla nas było oczywiste - nie ma Andrzeja Poczobuta, nie ma żadnej wymiany (...) W ogóle by nie było [tej wymiany]. Dla nas to był warunek absolutny, konieczny, znany drugiej stronie. I dlatego Andrzej Poczobut przekroczył polską granicę jako pierwszy z tej piątki” - dodawał.

Siemoniak wskazał, że chociaż wiele krajów brało udział w operacji, pewność sukcesu nie istniała do ostatniej chwili.

„Ta wymiana była bardzo prawdopodobna, dlatego że było zaangażowane w to więcej państw niż Polska i Białoruś. Natomiast nigdy w takich sytuacjach nie ma pewności, że coś się nie wydarzy, […] że nie zadzwoni prezydent Białorusi i powie: „Nie robimy tego, bo coś”. Tak było poprzednim razem, kiedy byliśmy bardzo blisko wymiany” - mówił Siemoniak.

Z samego rana na platformie społecznościowej X opublikował również stosowny komentarz w tej sprawie.

ŁATWOGANG OBNAŻYŁ OWSIAKA. SEKRET ŚMIERCI POSŁA LITEWKI. PALADE O SONDAŻACH.