Kulisy uwolnienia Andrzeja Poczobuta. W tle rola Trumpa i niepewność do samego końca

2026-04-29 10:24

28 kwietnia w wyniku wymiany więźniów na polską stronę wrócił Andrzej Poczobut, który spędził tam ponad pięć lat za kratami. Dziennikarz został aresztowany w marcu 2021 roku pod zarzutem „wzniecania nienawiści” i działań antypaństwowych. Władysław Kosiniak-Kamysz w TVN24 przyznał w środę, że w procesie uwolnienia Poczobuta kluczowe znaczenie miały polskie służby specjalne i ich koordynator. Wskazany Tomasz Siemoniak ujawnił na antenie TVP Info szczegóły tej operacji, podkreślając wagę działań Donalda Trumpa oraz ryzyko odwołania wymiany przez Aleksandra Łukaszenkę na każdym etapie.

Andrzej Poczobut

i

Autor: Roman Imielski/Facebook, Radek Pietruszka/PAP/ PAP Andrzej Poczobut

Uwolnienie Andrzeja Poczobuta po latach więzienia

Dziennikarz i działacz polskiej mniejszości na Białorusi odzyskał wolność po ponad 5 latach spędzonych w więzieniu. Jego powrót do kraju był możliwy dzięki operacji wymiany więźniów. Szczegóły tych działań ujawnili w środę politycy: Władysław Kosiniak-Kamysz oraz Tomasz Siemoniak.

We wtorek na polsko-białoruskiej granicy przeprowadzono wymianę więźniów w formule „pięciu za pięciu”. Do Polski wrócił m.in. Andrzej Poczobut oraz duchowny Grzegorz Gaweł, krakowski karmelita. Białoruskie władze wypuściły trzy osoby powiązane z Polską i dwóch obywateli Mołdawii. Strona polska również przekazała pięciu więźniów. Nie ujawniono personaliów trzeciej uwolnionej osoby – to obywatel Białorusi, współpracujący z polskimi służbami, który poprosił o zachowanie anonimowości.

Władysław Kosiniak-Kamysz o roli polskich służb i USA

Szef MON, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, pytany na antenie TVN o to, kto najbardziej przyczynił się do sukcesu operacji, wskazał na bezpośrednio zaangażowane podmioty.

Galeria poniżej: Tak więzienie zmieniło Andrzeja Poczobuta

„Zawsze ci, którzy są zaangażowani bezpośrednio, czyli na pewno służby specjalne. Ważną rolę odegrał minister Tomasz Siemoniak również w kontaktach z USA. A w całym globalnym procesie to tutaj Stany Zjednoczone, kluczowa rola i zaangażowanie” - mówił w TVN.

Wicepremier podkreślił, że atuty, jakimi dysponowała Polska, okazały się niezwykle istotne.

Sonda
Jak oceniasz uwolnienie Andrzeja Poczobuta z białoruskiego więzienia?

„Najpierw Polska pokazała, że potrafi być prawdziwym sojusznikiem [dla USA], a teraz to, o co się upominała, zostało wypełnione. To relacja dwustronna, relacja solidarności i bardzo stronie amerykańskiej dziękujemy” - tłumaczył.

Dodał również, że transakcja wymagała obustronnych interesów.

„Nam bardzo zależało [...] Przyjaciół [Polski] i Polaków Polska nie zostawia samych, zawsze o nich walczy” - podkreślił.

Tomasz Siemoniak zdradza kulisy negocjacji z Białorusią

Tomasz Siemoniak, goszcząc w TVP Info, odniósł się do kwestii przypisywania sobie zasług za sukces wymiany.

„Ja z zażenowaniem wczoraj obserwowałem taki wyścig, kto jest tutaj „najmojszy” w tej całej operacji [uwolnienia Andrzeja Poczobuta]. […] Na pewno rozmowa prezydenta Nawrockiego z prezydentem Trumpem miała znaczenie dla sprawy (...) Natomiast wczorajsze powodzenie to była praca wielu setek ludzi. Setek ludzi nie tylko w Polsce. I wszystkim, którzy się do tego przyczynili, należy się szacunek. To nie jest niczyja własność” - wskazał.

Minister koordynator zaznaczył jednak kluczowe wsparcie ze strony prezydenta elekta USA.

„Na pewno jego [Donalda Trumpa] zielone światło dla negocjatorów, to że nominował specjalnego pełnomocnika do spraw białoruskich. Uważam, że odegrał tutaj [w uwolnieniu Andrzeja Poczobuta] bardzo dużą rolę” - podkreślił jednak.

Siemoniak jasno określił, jak wyglądały priorytety polskiego rządu w rozmowach z Mińskiem.

„To był nasz warunek, przyjęty przez drugą stronę, więc dla nas było oczywiste - nie ma Andrzeja Poczobuta, nie ma żadnej wymiany (...) W ogóle by nie było [tej wymiany]. Dla nas to był warunek absolutny, konieczny, znany drugiej stronie. I dlatego Andrzej Poczobut przekroczył polską granicę jako pierwszy z tej piątki” - dodawał.

Siemoniak wskazał, że chociaż wiele krajów brało udział w operacji, pewność sukcesu nie istniała do ostatniej chwili.

„Ta wymiana była bardzo prawdopodobna, dlatego że było zaangażowane w to więcej państw niż Polska i Białoruś. Natomiast nigdy w takich sytuacjach nie ma pewności, że coś się nie wydarzy, […] że nie zadzwoni prezydent Białorusi i powie: „Nie robimy tego, bo coś”. Tak było poprzednim razem, kiedy byliśmy bardzo blisko wymiany” - mówił Siemoniak.

Z samego rana na platformie społecznościowej X opublikował również stosowny komentarz w tej sprawie.

ŁATWOGANG OBNAŻYŁ OWSIAKA. SEKRET ŚMIERCI POSŁA LITEWKI. PALADE O SONDAŻACH.