Spis treści
Uwolnienie Andrzeja Poczobuta po latach więzienia
Dziennikarz i działacz polskiej mniejszości na Białorusi odzyskał wolność po ponad 5 latach spędzonych w więzieniu. Jego powrót do kraju był możliwy dzięki operacji wymiany więźniów. Szczegóły tych działań ujawnili w środę politycy: Władysław Kosiniak-Kamysz oraz Tomasz Siemoniak.
We wtorek na polsko-białoruskiej granicy przeprowadzono wymianę więźniów w formule „pięciu za pięciu”. Do Polski wrócił m.in. Andrzej Poczobut oraz duchowny Grzegorz Gaweł, krakowski karmelita. Białoruskie władze wypuściły trzy osoby powiązane z Polską i dwóch obywateli Mołdawii. Strona polska również przekazała pięciu więźniów. Nie ujawniono personaliów trzeciej uwolnionej osoby – to obywatel Białorusi, współpracujący z polskimi służbami, który poprosił o zachowanie anonimowości.
Władysław Kosiniak-Kamysz o roli polskich służb i USA
Szef MON, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, pytany na antenie TVN o to, kto najbardziej przyczynił się do sukcesu operacji, wskazał na bezpośrednio zaangażowane podmioty.
Galeria poniżej: Tak więzienie zmieniło Andrzeja Poczobuta
„Zawsze ci, którzy są zaangażowani bezpośrednio, czyli na pewno służby specjalne. Ważną rolę odegrał minister Tomasz Siemoniak również w kontaktach z USA. A w całym globalnym procesie to tutaj Stany Zjednoczone, kluczowa rola i zaangażowanie” - mówił w TVN.
Wicepremier podkreślił, że atuty, jakimi dysponowała Polska, okazały się niezwykle istotne.
„Najpierw Polska pokazała, że potrafi być prawdziwym sojusznikiem [dla USA], a teraz to, o co się upominała, zostało wypełnione. To relacja dwustronna, relacja solidarności i bardzo stronie amerykańskiej dziękujemy” - tłumaczył.
Dodał również, że transakcja wymagała obustronnych interesów.
„Nam bardzo zależało [...] Przyjaciół [Polski] i Polaków Polska nie zostawia samych, zawsze o nich walczy” - podkreślił.
Tomasz Siemoniak zdradza kulisy negocjacji z Białorusią
Tomasz Siemoniak, goszcząc w TVP Info, odniósł się do kwestii przypisywania sobie zasług za sukces wymiany.
„Ja z zażenowaniem wczoraj obserwowałem taki wyścig, kto jest tutaj „najmojszy” w tej całej operacji [uwolnienia Andrzeja Poczobuta]. […] Na pewno rozmowa prezydenta Nawrockiego z prezydentem Trumpem miała znaczenie dla sprawy (...) Natomiast wczorajsze powodzenie to była praca wielu setek ludzi. Setek ludzi nie tylko w Polsce. I wszystkim, którzy się do tego przyczynili, należy się szacunek. To nie jest niczyja własność” - wskazał.
Minister koordynator zaznaczył jednak kluczowe wsparcie ze strony prezydenta elekta USA.
„Na pewno jego [Donalda Trumpa] zielone światło dla negocjatorów, to że nominował specjalnego pełnomocnika do spraw białoruskich. Uważam, że odegrał tutaj [w uwolnieniu Andrzeja Poczobuta] bardzo dużą rolę” - podkreślił jednak.
Siemoniak jasno określił, jak wyglądały priorytety polskiego rządu w rozmowach z Mińskiem.
„To był nasz warunek, przyjęty przez drugą stronę, więc dla nas było oczywiste - nie ma Andrzeja Poczobuta, nie ma żadnej wymiany (...) W ogóle by nie było [tej wymiany]. Dla nas to był warunek absolutny, konieczny, znany drugiej stronie. I dlatego Andrzej Poczobut przekroczył polską granicę jako pierwszy z tej piątki” - dodawał.
Siemoniak wskazał, że chociaż wiele krajów brało udział w operacji, pewność sukcesu nie istniała do ostatniej chwili.
„Ta wymiana była bardzo prawdopodobna, dlatego że było zaangażowane w to więcej państw niż Polska i Białoruś. Natomiast nigdy w takich sytuacjach nie ma pewności, że coś się nie wydarzy, […] że nie zadzwoni prezydent Białorusi i powie: „Nie robimy tego, bo coś”. Tak było poprzednim razem, kiedy byliśmy bardzo blisko wymiany” - mówił Siemoniak.
Z samego rana na platformie społecznościowej X opublikował również stosowny komentarz w tej sprawie.