Tradycyjna metoda prognozowania od św. Łucji
Istnieje bardzo prosta, ludowa technika przewidywania aury na cały nadchodzący rok, oparta na obserwacjach dokonywanych pomiędzy 13 grudnia a Wigilią. Wystarczy uważnie śledzić warunki atmosferyczne w tym okresie, aby móc samemu postawić długoterminową prognozę pogody. Metoda ta nie wymaga żadnych specjalistycznych narzędzi, a jedynie regularnego spoglądania za okno.
Odczytywanie wyników to czysta matematyka i logika. Aura z 13 grudnia, czyli dnia św. Łucji, zapowiada pogodę na styczeń, 14 grudnia odpowiada lutemu i tak dalej, aż do 24 grudnia. Ta specyficzna data startowa nie jest przypadkowa. W dawnych czasach w Europie to właśnie 13 grudnia celebrowano powrót słońca i początek nowego cyklu słonecznego. Co więcej, samo imię Łucja wywodzi się od łacińskiego słowa „lux”, oznaczającego światło. Z tą tradycją ściśle wiąże się znane porzekadło dotyczące przewidywania kaprysów pogody.
Polecany artykuł:
„Od Łucyi dni dwanaście policz sobie do Wilii, patrz na słonko i na gwiazdy, a przepowiesz miesiąc każdy”.
Co mówią notatk? Jaki będzie wrzesień?
Starsze pokolenia często polegały na tej sprawdzonej metodzie. Dziadkowie z dużą starannością prowadzili coroczne zapiski pogodowe, rozpoczynając od dnia św. Łucji i kontynuując notatki aż do samej Wigilii. Po latach obserwacji, zasady tej domowej meteorologii zostały przekazane młodszym członkom rodziny, pozwalając im na samodzielne tworzenie rocznych prognoz.
Opierając się na starannych notatkach z grudnia ubiegłego roku, można odczytać zapowiedź dla dziewiątego miesiąca. Dzień przypisany wrześniowi rozpoczął się od zachmurzenia i lekkiej mżawki, jednak z biegiem godzin niebo zaczęło się przejaśniać. Taki obraz sugeruje, że początek roku szkolnego może przywitać nas szarugą i przelotnymi opadami, ale końcówka września przyniesie wyczekiwane rozpogodzenia i poprawę aury.