Mobilizacja służb przed nawałnicami
W niedzielę rano w Dolnośląskim Urzędzie Wojewódzkim zorganizowano posiedzenie Wojewódzkiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego. W spotkaniu uczestniczyła wicewojewoda Agnieszka Miza oraz przedstawiciele kluczowych służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Z uwagi na prognozowane popołudniowe i wieczorne załamanie pogody, wszystkie jednostki ratownicze postawiono w stan podwyższonej gotowości.
Od godziny 17:00 w regionie obowiązują ostrzeżenia meteorologiczne drugiego stopnia wydane przez IMGW. Synoptycy przewidują opady deszczu rzędu 40 mm oraz wichury osiągające prędkość od 100 km/h, a lokalnie nawet do 115 km/h. Dodatkowym czynnikiem wzmagającym siłę zjawisk konwekcyjnych jest wysoka temperatura, dochodząca do 31 stopni Celsjusza, a także znaczna wilgotność powietrza.
"W związku z prognozowanymi na niedzielne popołudnie i wieczór burzami służby pozostają w pełnej gotowości" - przekazał Jankowski.
Skutki weekendowych burz na Dolnym Śląsku
Ubiegła doba okazała się wyjątkowo pracowita dla straży pożarnej w województwie. Ratownicy wyjeżdżali do akcji aż 564 razy. Interwencje polegały przede wszystkim na usuwaniu wiatrołomów, zabezpieczaniu zniszczonych budynków oraz wypompowywaniu wody z zalanych posesji. Silny wiatr uszkodził również poszycia dachowe i infrastrukturę energetyczną, co w szczytowym momencie pozbawiło prądu około 12 tysięcy odbiorców.
Najgroźniejszy wypadek zanotowano w pobliżu Schroniska Orle w Górach Izerskich. Rowerzystka została tam porażona piorunem, jednak dzięki szybkiej reanimacji z użyciem defibrylatora AED oraz interwencji ratowników GOPR, udało się przywrócić jej funkcje życiowe. Sytuacja hydrologiczna pozostaje stabilna, choć Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej zachowuje czujność z powodu alertu pierwszego stopnia dla zlewni środkowej Odry.
"Minionej doby strażacy interweniowali 564 razy. Działania dotyczyły głównie usuwania powalonych drzew i konarów, zabezpieczania uszkodzonych budynków oraz usuwania lokalnych podtopień. Doszło również do uszkodzeń dachów i awarii linii energetycznych" - powiedział Jankowski.